Tadeusz Marian Nowak

POLKOWICE  czy  HEERWEGEN

O przywracaniu polskich nazw miejscowościom, górom i rzekom Ziem Odzyskanych.

Pierwsza połowa 1945 roku to dla dziejów drugiej wojny światowej w Europie okres obfitujący w wydarzenia ogromnej wagi. W ostatnim dniu stycznia ruszyła wielka ofensywa na froncie wschodnim,23 marca wojska aliantów zachodnich przekroczyły Ren,2 maja poddał się garnizon Berlina, a 8/9 maja przedstawiciele armii niemieckiej podpisali akt bezwarunkowej kapitulacji.

Wojna w Europie była zakończona. Zanim jednak do tego doszło, odbyła się w Jałcie - malowniczo położonej na Krymie miejscowości uzdrowiskowej - konferencja szefów rządów sojuszniczych mocarstw. Wiston Churchill - premier Wielkiej Brytanii, Franklin Delano Roosevelt - prezydent Stanów Zjednoczonych i Józef Stalin - premier Związku Radzieckiego, uzgadniali na niej - w dniach od 4 do 11 lutego 1945 roku - zasadnicze kierunki działania po przewidywanym, zwycięskim zakończeniu wojny.

Na konferencji jałtańskiej omawiane były, między innymi, problemy dotyczące przyszłych granic państwa polskiego. Zagadnienie to wiązało się bezpośrednio ze sprawą ziem przez Polskę - w stosunku do stanu z 1939 roku - utraconych na wschodzie I ziem przez nią uzyskanych na zachodzie i północy. Każdy z tych terenów był rozważany oddzielnie. Jeśli chodzi o wschodnią granicę Polski powrócono - podobnie jak podczas wcześniejszej konferencji, która odbyła się, w tym samym składzie, w Teheranie w dniach od 28 listopada do 1 grudnia 1943 roku - do koncepcji ,,linii Curzona".

Granice Polski wg ,,sojuszników".

Tutaj musimy się cofnąć do roku l919, kiedy - po zakończeniu pierwszej wojny światowej i po podpisaniu w dniu 28 czerwca 1919 r. traktatu wersalskiego, ale podczas trwania wojny polsko - bolszewickiej - brytyjski minister spraw zagranicznych George Nataniel Curzon (1859—1925) zaproponował, aby przyszła granica wschodnia Polski biegła wzdłuż Bugu, na północ od niego tak, aby pozostawiała Białystok po stronie polskiej, a Grodno po rosyjskiej, zaś na południu tak, aby Przemyśl pozostawał po stronie polskiej, a Lwów po rosyjskiej. Wobec zwycięstwa Polski w wojnie 1920. projekt Curzona stracił sens, bo w wyniku traktatu pokojowego, zawartego w Rydze 18 marca 1921 r. granica polsko - radziecka przebiegała, aż do 1939 roku, o blisko 200 km na wschód od linii proponowanej przez brytyjskiego dyplomatę.

 
 

Ziemie utracone

Ziemie odzyskane

W nowych warunkach, w Teheranie, a następnie w Jałcie, Stalin wydobył projekt Curzona z zapomnienia i przedstawił jako podstawę do pertraktacji. W Jałcie Roosevelt zaproponował takie przesunięcie południowego odcinka granicy, aby Lwów i okręg przemysłowy borysławsko - drohobycki znalazły się po stronie polskiej. Poparł go Churchill, jednak Stalin przeforsował swój zamiar.

Dłuższe były pertraktacje dotyczące przyszłej zachodniej granicy Polski. Stalin, wiedząc, że Polska znajdzie się w sferze wpływów rosyjskich, chciał, żeby jej teren był wysunięty możliwie jak najdalej na zachód, aż do linii Odry i Nysy Łużyckiej, podczas gdy delegacje brytyjska i amerykańska uważały, że tereny Śląska pomiędzy Nysą Łużycką i Kłodzką powinny należeć do Niemiec.

Sprawa granic Polski odżyła - i tym razem musiała być ostatecznie rozstrzygnięta - w toku następnej, odbywającej się w dniach od 17 lipca do 2 sierpnia 1945 roku, a więc już po kapitulacji Niemiec, konferencji w Poczdamie. .

Brali w niej udział kolejni dwaj premierzy Wielkiej Brytanii: Wiston Churchill i Clement Atlee, prezydent Stanów Zjednoczonych, następca zmarłego Roosevelta, Harry Truman i premier Związku Radzieckiego Józef Stalin.  Po dłuższych dyskusjach i wysłuchaniu opinii przybyłej do Poczdamu jedenastoosobowej delegacji polskiej, przedstawiciele trzech wielkich mocarstw podjęli decyzję dotyczącą ustalenia zachodniej i północnej granicy Polski. Według IX rozdziału uchwały konferencji poczdamskiej z dnia 2 sierpnia 1945 roku granica ta miała przebiegać od Świnoujścia korytem Odry, a następnie Nysy Łużyckiej aż do granicy z Czechosłowacją. Równocześnie włączono do państwa polskiego obszar byłego Wolnego Miasta Gdańska oraz tę część Prus Wschodnich, która nie została oddana pod administrację ZSRR. Wkrótce potem,16 sierpnia 1945 roku, zawarty został pomiędzy Polską i ZSRR układ, który wytyczył wschodnią granicę państwa polskiego, zgodną z linią Curzona. Dziś stanowi ona naszą granicę z Białorusią i Ukrainą.

Administracyjne problemy powojennej Polski.

Zagospodarowanie włączonych do państwa polskiego znacznych obszarów, z których wysiedlono — zgodnie z postanowieniem zawartym w rozdziale XIII uchwały konferencji poczdamskiej - mieszkających na tych ziemiach Niemców, wymagało podjęcia intensywnych prac. Dla ich prowadzenia i koordynowania utworzono 13 listopada 1945 roku Ministerstwo Ziem Odzyskanych, które objął ówczesny wicepremier Władysław Gomułka

Tytułowa  karta Skorowidza z 1948 r.

Jednym z istotnych problemów związanych z administrowaniem ziemiami zachodnimi i północnymi była sprawa stosowanego na ich terenie nazewnictwa miast, wsi i osiedli, a także stacji kolejowych i elementów fizjograficznych, gór, rzek i jezior. Ludność autochtoniczna, pozostała na tych terenach po wysiedleniu Niemców, znała nazewnictwo niemieckie. Ludność napływowa, przeważnie przesiedlona z ziem utraconych przez Polskę na wschodzie, lub pochodząca z przeludnionych terenów Polski centralnej, uczyła się ich po przybyciu na te ziemie. Nazwy niemieckie z natury rzeczy nikomu nie odpowiadały. Ustanawiane na tych terenach nowe, polskie władze administracyjne zaczęły na własną rękę zmieniać nazwy miejscowe na podlegających im terenach. Powstawały w ten sposób istne dziwolągi typu ,,Lipiszk", ,,Podytów" czy ,,Licajce". Oburzały one zwłaszcza językoznawców, a przede wszystkim zajmujących się naukowo zagadnieniem nazw miejscowych toponomastów. Sprawa wymagała

szybkiego, a przy tym fachowego i bardzo starannego, a co za tym idzie wysoce pracochłonnego działania.

Komisja Ustalania Nazw Miejscowych

Pod względem formalno - prawnym sprawa była łatwa przez to, że można było powołać się na przedwojenne Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 24 października 1936 roku (Dziennik Ustaw RP nr 94 poz 650) o utworzeniu Komisji Ustalania Nazw Miejscowych, którą teraz reaktywowano. Na czele tak powstałej Komisji stanął na początku 1946 r. wybitny geograf, prof. Stanislaw Srokowski (1872 - 1950), a jej członkami zostali znani językoznawcy ,,profesorowie : Kazimierz Nitsch (1874 - 1958), Mikołaj Rudnicki (1881 - 1978) i Witold Taszycki (1898 - 1979), a zastępcami członków : językoznawca prof. Stanisław Rospond (1906 - 1982) i historyk prof. Władysław Semkowicz (1878 - 1949).W pracach Komisji wzięli udział również przedstawiciele różnych władz i instytucji państwowych, ministerstw : Obrony Narodowej, Komunikacji, Poczt i Telegrafów i oczywiście Ziem Odzyskanych, a także Wojskowego Instytutu Geograficznego, Głównego Urzędu Statystycznego i Głównego Urzędu Pomiarów Kraju oraz liczni eksperci, specjalizujący się w różnych dziedzinach.

Karta tytułowa Słownika z 1951 r.

W czasie od marca 1946 roku do grudnia 1950 roku Komisja zbierała się czternaście razy na konferencjach, podczas których rozważała i nadawała ostateczny kształt materiałom dostarczonym przez dwie podkomisje robocze - krakowską i poznańską. Powstałe w ten sposób zestawy nazw miejscowych były następnie zatwierdzane przez ministra Administracji Publicznej i ogłaszane drukiem w Monitorze Polskim (Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej). Prace Komisji były tak zaplanowane i wykonywane, że w 1946 roku opracowano nazwy najpierw największych miejscowości (ponad 5000 mieszkańców), a następnie mniejszych (od 1000 do 5000 mieszkańców),w roku 1947 doszły do nich miejscowości liczące od 500 do 1000 i od 250 do 500 mieszkańców, a w roku 1948 te, które liczyły mniej niż 250 mieszkańców. Brano przy tym pod uwagę liczbę ludności tych miejscowości w 1939 roku, ponieważ tereny te były

w latach, w których działała Komisja, w trakcie zasiedlania, więc ilość mieszkańców w poszczególnych miejscowościach była płynna.

Rzeki i jeziora na terenach objętych pracami Komisji

Podział administracyjny terenów objęty działaniami komisji

Jak naprawdę powracały polskie nazwy

W latach 1949 i 1950 Komisja zajmowała się uzupełnianiem dotychczasowych zestawień nazw topograficznych i fizjograficznych (rzeki, jeziora). Ukoronowaniem prac Komisji, których rezultaty były trudne do odszukania, znajdowały się bowiem dotąd rozproszone w kilkunastu różnych numerach Monitora Polskiego, było wydanie przez Stanisława Rosponda dwóch publikacji książkowych. Pierwsza z nich, wydana we Wrocławiu już w 1948 roku nosi tytuł Skorowidz ustalonych nazw miejscowości na Ziemiach Odzyskanych, według uchwał Komisji Ustalania Nazw Miejscowości przy Ministerstwie Administracji Publicznej i składa się z dwóch tomów, zawierających Skorowidz polsko - niemiecki i Skorowidz niemiecko - polski .

Drugą, znacznie pełniejszą publikację Rosponda stanowi — również dwutomowy — wydany przez Polskie Towarzystwo Geograficzne Słownik nazw geograficznych Polski zachodniej i Północnej, według uchwał Komisji Ustalania Nazw Miejscowych pod przewodnictwem Stanisława Srokowskiego. Wrocław - Warszawa 1951 .Główna, podstawowa praca przy odtwarzaniu nazw miejscowych, topograficznych i fizjograficznych na Ziemiach Odzyskanych przeprowadzana była w dwóch podkomisjach - krakowskiej i poznańskiej. W obu obowiązywała zasada mówiąca, że należy dołożyć wszelkich starań, ażeby odnaleźć pierwotną, polską, lub ogólnie biorąc słowiańską nazwę każdej miejscowości, góry, czy rzeki. Ażeby tego dokonać, trzeba było sięgnąć do źródeł historycznych, zarówno najwcześniejszych, średniowiecznych, jak późniejszych, pochodzących z XVI - XX wieku. Tu właśnie zaczynała się moja skromna, ale określona rola w tym przedsięwzięciu.

Ponieważ życie zwykłych ludzi toczy się na poboczu spraw wielkich, o których decydują przywódcy potężnych mocarstw, zostałem i ja w pewnym momencie wciągnięty w tryby jednego z bocznych nurtów toczących się wydarzeń. W kilka dni po wyzwoleniu Krakowa, czyli po 19 stycznia 1945 roku złożyłem wizyty dwom profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy znali mnie z lat 1935 - 1939 jako pracowitego uczestnika prowadzonych przez nich seminariów uniwersyteckich, deklarując gotowość dalszej pracy pod ich kierunkiem. Wkrótce profesor Ludwik Piotrowicz (1886—1957) zatrudnił mnie jako asystenta w prowadzonym przez niego seminarium historii starożytnej. Równocześnie profesor Władysław Semkowicz (1878 - 1949), znawca nauk pomocniczych historii, biorąc pod uwagę moje wykształcenie, obejmujące obok historii również kartografię, powierzył mi - na zasadzie prac zleconych - określone zadania w kierowanej przez niego Komisji Atlasu Historycznego Polskiej Akademii Umiejętności, a z chwilą powstania Komisji Ustalania Nazw Miejscowości zatrudnił mnie w jej krakowskiej ekspozyturze, w której pracowałem w latach 1946 - 1948.

Ustalone przez Komisję nazwy poszczególnych części Sudetów

     Tak więc dzięki poczdamskiej uchwale Wielkiej Trójki  z 1945 roku i decyzji prof. Semkowicza z 1946 roku mogę teraz opowiedzieć dość dokładnie na czym polegała praca w krakowskiej podkomisji, czyli jednej z dwóch (obok podkomisji poznańskiej) komórek, dostarczających materiały dla zbierającej się co pewien czas w Warszawie Komisji.

Dla zrealizowania generalnej zasady odtworzenia istniejących kiedyś polskich nazw miejscowych, praca w podkomisji krakowskiej została zorganizowana w ten sposób, że utworzono trzy równolegle działające zespoły : historyczny, kierowany przez ,,mojego" profesora Władysława Semkowicza, geograficzny, którym kierował przemiły profesor Bolesław Olszewicz (1893-1972) i językoznawczy, podlegający nieprzystępnemu profesorowi Witoldowi Taszyckiemu (1898 - 1979), będącemu równocześnie kierownikiem całej podkomisji krakowskiej .

Najdokładniej znam pracę wykonywaną w zespole historycznym. Polegała ona na czytaniu in extenso (w całości) źródeł wydrukowanych w kodeksach dyplomatycznych (wchodził tu w grę przede wszystkim Codex diplomaticus Silesiae - Kodeks dyplomatyczny Śląska) i w innych publikacjach źródeł (wiele informacji zawierają m.in. wydane przez J. Jungnitza Visitationsberichte der Diözese Breslau  - Sprawozdania z wizytacji diecezji wrocławskiej). Wszystkie zauważone w czasie czytania nazwy topograficzne i fizjograficzne należało - wraz z kontekstem  - odnotować czytelnie na znormalizowanej karcie o ustalonym układzie, obejmującym - obok zasadniczej treści notatki - oczywiście datę dokumentu lub wzmianki oraz dokładne dane (skrót tytułu, tom, strona) dotyczące miejsca ich publikacji. Praca odbywała się zwykle po południu w lokalu podkomisji, a wieczorem pojawiał się profesor Semkowicz, który sprawdzał treść i sposób zapisu wszystkich opracowanych w danym dniu kart i - w razie zauważenia niedociągnięć w ich wykonaniu - zlecał dokonanie poprawek, a następnie przekazywał karty profesorowi Olszewiczowi. Kierowany przez niego zespół geografów wykonywał bardzo ważną pracę, polegającą na identyfikacji pojawiającej się w źródłach historycznych nazwy z miejscowością istniejącą urzędowym, niemieckim spisie z 1939 roku i na niemieckich mapach w skali 1:100.000. Dopiero po naniesieniu tych danych przez geografów, karta wędrowała do zespołu językoznawców profesora Taszyckiego i tu właśnie zapadała decyzja jaką nazwę ma nosić znaleziona w źródłach historycznych i zidentyfikowana na mapach miejscowość, góra lub rzeka. Stąd też cały materiał wędrował do warszawskiej centrali Komisji

Śląska ,,łamigłówka"

       Podkomisja nasza zajmowała się przede wszystkim terenem Śląska, krainy o bogatej i skomplikowanej historii. Śląsk wchodził w skład państwa polskiego za pierwszych Piastów (990 - 1138),a następnie odchodził od niego w okresie rozbicia dzielnicowego (1138 - 1320) stopniowo, skutkiem przechodzenia jego poszczególnych, coraz bardziej rozdrobnionych, księstw od władzę królów czeskich. W 1526 roku Śląsk znalazł się - wraz z innymi krajami Korony Czeskiej pod berłem, Habsburgów, a w 1742 roku - w wyniku tzw. wojen śląskich - pod władzą królów pruskich. Po pierwszej wojnie światowej, plebiscycie i trzech powstaniach, tylko niewielka, wschodnia część Śląska powróciła w 1921 roku do Polski, aby w 1939 roku znów wejść w skład Rzeszy niemieckiej.

Wszystkie te, kolejne zmiany politycznej podległości poszczególnych ziem i całości Śląska w ciągu wieków spowodowały, wraz ze zjawiskami typu gospodarczego, stopniową germanizację jego pierwotnie polskich nazw miejscowych. Początki jej pojawiają się już średniowieczu i związane są z kolonizacją miast i wsi śląskich. Odbywa się ona bowiem nieraz nie tylko ,,na prawie niemieckim", ale i z udziałem kolonistów niemieckich. Powoduje to, w niektórych wypadkach, wczesne pojawianie się w dokumentach obok nazwy polskiej również nazwy niemieckiej danej miejscowości. Stąd na przykład Syców, występujący w 1276 r. jako Syczowe , pojawia się w 1317 r. jako Wartenberg. Wiele nazw utrzymuje się w brzmieniu polskim przez kilka wieków. Na przykład znany od 1304 roku Dobrodzień pojawia się dopiero w XVII wieku jako Guttentag. Tego rodzaju tłumaczenia zdarzają się częściej od przejścia Śląska pod władzę Prus. Wówczas to nazwa zapisana w 1676 r. jako Soszniszowice, zniemczona później - za czasów habsburskich - na Sosnischowitz (tak w 1733 r.) pojawia się pod panowaniem pruskim jako Kieferstädtel, bo Kiefer to sosna. Czasem nazwa polska pada ofiarą jakichś ważnych dla Niemców wydarzeń. W ten sposób Zabrze , zanotowane w średniowieczu jako Sadbre, otrzymało w 1915 roku nazwę Hindenburg, ponieważ w poprzednim roku Feldmarszałek Paul Hindenburg odniósł pod Tannenbergiem zwycięstwo w bitwie z wojskami rosyjskimi. Podobnie radykalna metoda zmian nazw miejscowych była stosowana w czasach hitlerowskich. Wówczas to Polkowice, zapisywane tak od 1291 roku, zostają przemianowane, w 1937 roku, na Heerwegen, a znana od 1284 roku Czernina - na Lesten.

    Trzeba jednak zauważyć, że wiele miejscowości na Śląsku zachowało - mimo germanizacji - w swej nazwie dawny, polski rdzeń, zapisany niemiecką ortografią (Milicz - Militsch) lub zakończony milszą dla niemieckiego ucha końcówką (Namysłów - Namslau, Racibórz - Ratibor, Paczków - Patschkau).Wszystkie te sprawy trzeba już obecnie uznać za minione, i zagadnienie nazw miejscowych za rozstrzygnięte tak dawno, że już dziś zapomniane i mogące być jedynie wspomnieniem lub tematem prac z zakresu historii

[powrót]