Interreksi

Edward Rudzki

Maciej Łubieński interreks po zgonie Władysława IV prymas w latach 1642 Ľ

Maciej Łubieński urodził się 2 maja 1572 roku w ziemi sieradzkiej w niezbyt zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Był średnim wiekiem spośród licznego rodzeństwa.

Edukacja i kariera

Wraz z dwoma braćmi uczęszczał do szkół jezuickich w Sieradzu i Kaliszu. Później wstąpił do akademii krakowskiej, gdzie poznał przyszłego prymasa Jana Wężyka. Następnie podjął pracę w kancelarii podkanclerza Tarnowskiego i dopiero potem wyjechał do Niemiec i Rzymu studiować teologię i prawo kanoniczne. Do Wiecznego Miasta zawitał w roku 1568 roku. Po powrocie na stałe pozostał w kraju. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1600, a w roku 1605 został sekretarzem królewskim i jako beneficjum otrzymał kanonię gnieźnieńską. Kanonikami byli także jego dwaj bracia i przy nich osiadła owdowiała matka dożywając 100 lat. Ksiądz Maciej słynął z pokory i umartwiania się.

Prymas Maciej Łubniewski

W roku 1617 Zygmunt III mianował go Komendatoryjnym prepozytorem miechowskim. Wielu nominatów ograniczało swoją działalność tylko do pobierania dochodów. Jednak Łubieński odbył nowicjat, złożył śluby zakonne i prowadził życie godne mnicha. W roku 1621 Zygmunt III wysunął Łubieńskiego na ubogą diecezję chełmińską. Zatwierdzony został 17 V, a konsekrowany 31 X przez biskupa krakowskiego Szyszkowskiego, któremu asystował biskup poznański Jan Wężyk. W ingresie towarzyszyli Maciejowi bracia Stanisław i Wojciech. Jako biskup Łubieński był bardziej osobą duchowną niż senatorem. Zajął się odbudową katedry w Krasnymstawie (siedzibie biskupa chełmskiego) i odbył tam synod diecezjalny. Wkrótce brat Macieja, Stanisław Łubieński będący dotąd opatem w Rańcu został biskupem uckim, a następnie otrzymał małą pieczęć koronną. Należał on do bliskich współpracowników Zygmunta III, który sprzyjał całej rodzinie. Mogło to ułatwić awanse Macieja. .

Jesienią 14 IV 1626 r. król wysunął go na biskupstwo poznańskie (po Janie Wężyku). Ingres do Poznania był bardzo uroczysty. W nowej diecezji odzyskał od dysydentów kilka świątyń, osadził jezuitów i bernardynów; odwiedził wszystkie kościoły, a wiele nowych konsekrował. Katedrze ufundował dzwon wielki i szczerozłoty kielich

Jednak i w Poznaniu bawił stosunkowo krótko, bo w roku 1631 przeniesiony został na bogate biskupstwo kujawskie. Papieska bulla zatwierdzająca nadeszła 24 III 1621 roku. W latach 1634 i 1641 zwołał synody diecezjalne, w katedrze ufundował wielki ołtarz, restytuował organy, założył kapelę, rozbudował seminarium duchowne a w roku 1638 po ponownym wcieleniu do polski Lęborka i Bytomia rozpoczął uroczystą wizytację w Gdańsku, który należał do jego diecezji. Do miasta wjechał w towarzystwie opatów Oliwy i Pelpina na czele licznego orszaku i był na uczcie wydanej przez patrycjat. Osobiście bierzmował katolików, a brygidkom zapewnił stałego spowiednika. W dwa lata później powołując się na zarządzenia królewskie doprowadził do obalenia zakazu Rady dotyczącego odwiedzania przez  jezuitów szpitali.

Arcybiskupstwo poznańskie

Po zgonie prymasa Lipskiego kapituła gnieźnieńska jednomyślnie 30 V 1641 roku wybrała archidiakona Stanisława Głębockiego. Władysław IV wytypował jednak na arcybiskupa  Macieja Łubieńskiego pomimo jego wieku (miał siedemdziesiąt lat) "już prawie zapominającego się jak żartował Albrecht Radziwiłł. Nominacja datowana w Warszawie 18 VI 1641 roku nadeszła nie uzgodniona. Kandydat długo się namyślał. zanim przyjął zaszczytną propozycję. Natomiast kapituła wybrała go jednomyślnie, choć przy znikomej frekwencji (tylko jedna trzecia kanoników była obecna). Papież Urban VIIII specjalnym brevem pozwolił Łubieńskiemu objąć rządy zanim wszystkie dokumenty zostaną sporządzone. Nominat instalował się więc w Gnieźnie 6 I 1642 przez pełnomocnika, biskupa sufragana. Po otrzymaniu bulli papieskiej początkowo odbył uroczysty wyjazd do Łowicza, gdzie nowy biskup poznański kładł nań paliusz. Uroczysty ingres do Gniezna odbył się dopiero 19 X Arcybiskupowi towarzyszyli dwaj biskupi: poznański krakowski oraz wojewoda sieradzki. Nowy prymas w Gnieźnie bawił krótko i osiadł na stałe w Łowiczu.

Inwestycje

Objęcie najwyższej w Polsce godności dodało staruszkowi dodatkowych sił. Łubieński zajął  się na odległość sprawami budowlanymi w katedrze gnieźnieńskiej. Pierwszą z nich było "przeobrażeniem konfesji św. Wojciecha". Prymas zalecił budowę nowego mauzoleum i sam przesłał kapitule jego projekt, który wyróżniał się bogatymi złoceniami. Zawarto umowę z kamieniarzem krakowskim Sebastianem Salą, o wykonanie w ciągu półtora roku "grobu z marmuru czarnego do grobu św. Wojciecha'. Prace jednak przebiegały wolno. Zdenerwowany prymas 7 I 1650 roku pisał w tej sprawie z Warszawy do kapituły. "Nie widzę innego medium tylko żebyście go (kanonika) co prędzej do Gdańska wyprawili, żeby się z rzemieślnikami różnymi zniósł tak o filary jak i o dokończenie całego dzieła". Niemniej przebudowa nie została zakończona za życia arcybiskupa Macieja. Drugim projektem była kaplica Lubieńskich. Prymas zwrócił się do kapituły w sprawie wyznaczenia jej miejsca do jej budowy czemu poświęcono specjalny dekret. Wówczas też powstały  prawdopodobnie portale gdańskie. Wkrótce zamówiono u mistrza z kręgu Hermana Hana obraz "Ofiarowanie dzieciątka Jezus w świątyni. Dzieciątko trzyma w ciemnej świątyni kapłan w czerwonej szycie. Do grupy otaczającej sportretowano członków rodziny prymasa, w tym jego sędziwą matkę i braa. Kraty z żelaza kutego zamówiono w Gdańsku. Roboty nad tą kaplicą trwały stale. 7 września 1645 arcybiskup Maciej zwrócił się z Gniezna do papieża o zaliczenie Stanisława Kostki w poczet świętych.

Solidarność mariańska

Na Nowy Rok 1642 w Warszawie jezuici zorganizowali dużą uroczystość. Od pewnego czasu planowali powołać Solidatem Marianum Immaculatae Conceptionis B V M. We wspomnianym dniu w kościele ich zgromadzenia odbyło się uroczyste nabożeństwo, w czasie które spowiednik Cecylii Renaty ojciec Jerzy Schoenfeld wyjaśnił cele organizacji. Na członka solidarności mariańskiej jako pierwszy wpisał się i ślubował Władysław IV, następnie królowa, a po nich królewicze: Jan Kazimierz i Karol Ferdynand oraz królewna. Pierwszym nie należącym do rodziny królewskiej członkiem został prymas, a po nim składali podpisy i przysięgi liczni biskupi i świeccy senatorowie. Ostatni synod Ponieważ Stolica Apostolska zwiększyła kontrolę poszczególnych diecezji, rola metropolity zmalała. Z tego tez względu przestano zwoływać synody prowincjonalne. Ostatni odbyty w Polsce otworzył w Warszawie Maciej: Lubieński.8 XI 1643 roku. Obecnych było 10 biskupów; a pozostali z arcybiskupem lwowskim przysłali przedstawicieli. Ogółem uczestniczyło 1400 księży. Uchwały synodu ujęto w 40 punktach. Postanowienia dotyczyły m.in., aby biskupi troszczyli się o zaopatrzenie w czasach nawracającym się kapłanom heretyckim, utrudniono przenoszenie się duchownych do innych diecezji, zobowiązano się popierać unitów i zakazano ziemię kościelną oddawać w dzierżawę Żydom. Niektóre wypowiedzi były bardzo śmiałe. Oskarżano biskupów; że ci niezgodnie z zarządzeniami papieskimi rozdają beneficja, żądano okrojenia prerogatyw nuncjuszów oraz kontroli przez prymasa rozporządzeń kurii. Były one wynikiem - jak to określają historycy Kościoła "tendencji galikańskich postulujących utrzymania i rozszerzenia prerogatyw prymasa, okrojenia uprawnień nuncjuszy apostolskich i poszerzenia władzy korony w stosunku do kościoła'. Naturalnie żądania te nie dostały się do uchwał soboru, które posłano do Rzymu, gdzie Innocenty X zatwierdził je w grudniu 1645 roku.

Napięcia z Rzymem

W początkach lat czterdziestych doszło do napięć na linii Warszawa - Rzym. Zaostrzały je nietaktowne zachowanie nuncjusza. Był nim wówczas Marius Filonardi, który miał za zadanie odwołać pewne ustępstwa uczynione przez Władysława IV prawosławnym, i protestantom oraz krytykować politykę króla, który zawsze starał się podkreślić swój umiarkowany stosunek do wyznawców innych religii. 26 II 1642 roku rzeczywiście nuncjusz wniósł w tej sprawie uroczysty protest, początkowo poparty, przez prymasa i kilku biskupów. Jednak niesnaski narastały. Papież nie przyznawał purpury żadnemu kandydatowi wysuniętemu przez Władysława. Monarcha szykując pomnik ojcu (dziś słynną kolumnę Zygmunta) polecił zburzyć drewniane budynki znajdujące się na obecnym placu zamkowym. Niektóre z nich były własnością zakonnic bernardynek. .

Według ówczesnych praw wszelkie naruszenie własności Kościoła wymagało aprobaty przedstawiciela papieża. Filonardi nie wyrażał na to zgody i naw et groził władcy interdyktem. Król kazał jednak swoje polecenie wykonać i nie przyjął Filonardi'ego pragnącego ... złożyć wyjaśnienia. Jednocześnie doszła do Warszawy uszczypliwa wypowiedź Urbana VIII o polskim Wazie: "Nie wiem czy on podobny drugim (monarchom) i czy można równać królów dziedzicznych z elekcyjnymi'. Nuncjusz tę wypowiedź z lubością po Warszawie kolportował dodając, że swoimi posunięciami "król (Władysław IV) sam uczynił się mniejszy od innych królów". W wyniku dalszych zadrażnień 16 marca delegacja senatu udała się do Filonardiego i oświadczyła mu, że nie jest już uznawany za nuncjusza, gdyż szkaluje i obraża króla oraz naród przed papieżem. 27 marca stany sejmowe oficjalnie wywróciły się do Rzymu o odwołanie Filonardi'ego. Tę  prośbę podpisał prymas i kilku biskupów. Urban VIII wprawdzie odwołał Filonardi ego, ale obrażony nowego nuncjusza nie wyznaczył. Stan ten zmienił dopiero następny papież

Ludwika Maria Gonzaga

W roku 1645 Władysław IV żenił się ponownie tym razem z księżniczką francuską Ludwiką Marią Gonzaga. Planowano, że ślub będzie miał wspaniałą, barokową oprawę. Udzielić go miał prymas w Gdańsku. Jednak choroba monarchy (cierpiał na kamienie nerkowe) wszystkiemu przeszkodziła. Ponieważ Waza nie mógł opuścić Warszawy i projektowane uroczystości w Gdańsku stały się nieaktualne. W dodatku Ludwikę Marię spotkała nieprzyjemna i niezmiernie niepokojąca ją przygoda. Jak było wówczas w zwyczaju monarcha w czasie podróży narzeczonej okresowo przesyłał jej prezenty. Pewnego razu przez omyłkę czy czyjąś złośliwość do jednego z futer przypięty był miłosny liścik króla do swojej faworyty, której ten prezent był początkowo przeznaczony. Francuzka zaczęła się obawiać, czy ślub nie zostanie odwołany

Wjazd Marii Ludwiki Gonzagi do Gadańska

. W Gdańsku podejmowano ją wprawdzie uroczyście, ale ani pana młodego ani prymasa, który miał udzielić ślubu, nie było. Narzeczoną oczekiwała denerwująca podróż do Warszawy przerywana licznymi postojami, spowodowanych ciągle złym stanem zdrowia króla, który wijąc się w bólach i głośno krzycząc nie mógł witać narzeczonej. W Falentach spotkał Ludwikę Marię prymas. 20 marca w Warszawie król dość chłodno powitał przybyłą i wbrew zwyczajom nie podniósł jej, kiedy upadła przed nim na kolana a do posła francuskiego złośliwie powiedział: "to jest ta słynny piękność, o której tyle opowiadaliście mnie cudów". Po zawarciu ślubu noszony cały dzień w krześle monarcha nie dopełnił małżeństwa.

W ciągu szeregu dni na Zamku przebywała królowa nie będąca faktyczną żoną króla, co bardzo niepokoiło dyplomację Burbonów. Dopiero 7 kwietnia Waza uprzedził monarchinię, że odwiedzi ją wieczorem. Następnego dnia francuska ochmistrzyni doniosła z satysfakcją do Paryża, że osobiście zasłoniła kotary nad łożem małżonków. Koronacja dokonana przez prymasa na Wawelu przebiegła w sposób oczekiwany.

Interreks

W ostatnich latach życia Władysława IV arcybiskup mało wtrącał się do polityki, a głównie zajmował się posługą religijną. Król zmarł dość nieoczekiwanie 20 V 1648 r w Mereczu. Przed śmiercią słyszał o wybuchu powstania Chmielnickiego, ale nie dowiedział się już o Zółtych Wodach. Schorowany prymas został interreksem w momencie niesłychanie tragicznym dla kraju Dlatego w okresie bezkrólewia wprawdzie niezgodnie z prawem, ale za aprobatą Łubieńskiego wiele najważniejszych spraw prowadził kanclerz Jerzy Ossoliński. Zgon monarchy zastał Lubieńskiego w Łowiczu skąd wydał swój pierwszy uniwersał. 6 VI przybył do Warszawy. Najbardziej oczekiwanym kandydatem do tronu był królewicz Jan Kazimierz popierany przez Ossolińskiego i królową wdowę, ale niespodziewanie wypłynęła też kandydatura młodszego z braci Karola Ferdynanda wysuwanego przez popularnego wodza ks. Jeremiego Wiśniowieckiego, przywódcy nieprzejednanych. Za bardziej ugodowym Janem Kazimierzem przemawiało jego starszeństwo, młodszy był bardziej lubiany Prymas w obradach sejmu konwokacyjnego nie uczestniczył, a delegacje posłów przyjmował w domu. Bezskutecznie usiłował pogodzić braci, którzy bez jego udziału ustalili, że kandydować będzie Jan Kazimierz. Poza tym nieoficjalnie uzgodniono, że królewicz poślubi wdowę po zmarłym bracie, Ludwikę Marię. Szlachta miała do tego projektu stosunek ambiwalentny: związek uważano za kazirodczy, ale popierano go jako tańszy, bo zamiast dwóch królowych (wdowy i przyszłej) Rzeczpospolita miała utrzymywać jedną. Prymas to rozwiązanie akceptował uzależniając jednak od dyspensy papieskiej.

Elekcja

Jan Kazimierz

W czasie elekcji Łubieński dużo chorował i był wtedy... zastępowany przez biskupa kujawskiego. Jednak to arcybiskup Maciej liczył głosy na polu elekcyjnym oraz zaintonował Veni Creator Musiał jednak przerwać hymn, bo posłowie Prus Królewskich (zwani Prusakami) otoczyli interreksa i zaczęli domagać się nowych przywilejów. Chorąży sochaczewski zawołał wówczas dowcipnie do "Prusaków": "arcybiskup zowie się Maciej nie Wojciech (chodziło o świętego żyjącego w czasach Chrobrego) nie zabijajcie go" Napastliwi "Prusacy" nadal jednak nacierali na prymasa któremu powiodła się dopiero trzecia próba ogłoszenia nowego monarchy Zaraz po elekcji pierwszy książę kościoła zajął się obronnością kraju. .

Własnym sumptem wystawił 150 hajduków i popadł w kłopoty finansowe. Wezwał też kapitułę do oddania na wojsko srebra kościelnego, ale ta odmówiła. W styczniu 1648 roku prowadził w Krakowie pogrzeb Władysława IV oraz koronował Jana Kazimierza, a nieco później w Warszawie udzielił cichego ślubu nowemu królowi z jego bratową, Ludwiką Marią. Wkrótce potem zaczął dziecinnieć. W takim stanie uczestniczył w sejmie, który został zerwany przez Sicińskiego, co zapoczątkowało niesławne "liberum weto" Pomimo narastającej bierności pilnował odnawiania katedry gnieźnieńskiej, a w Łowiczu przebudowy kolegiaty, dziś uchodzącej za jeden z najpiękniejszych okazów wczesnego baroku w Polsce. Przygotowywał własny grób i kazał w nim złożyć trumnę swej matki. Cały osobisty majątek zapisał kościołowi. Zmarł 28 VIII 1652 roku w Łowiczu, a pochowany został w katedrze gnieźnieńskiej

[powrót]