Kłopoty z integracją

Leszek Stundis

Kiedy w 1957sześć zachodnioeuropejskich krajów - Francja RFN, Włochy, Belgia, Holandia i Luksemburg ratyfikowały traktaty rzymskie, na mocy których powstała Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG) niewielu zapewne sądziło, że w 46 lat później w strukturach europejskich znajdzie się 15 krajów, a 10 innych będzie się starać za wszelką cenę do nich dołączyć.

Idea europejskiej integracji nie jest jednak nowa. W każdej epoce można ją odnaleźć w różnej postaci, choć najczęściej bardzo odległej od modelu wspólnej Europy proponowane obecnie.

Rzym, imperium otwarte

Najczęściej spotykaną formą integracji, i co by nie mówić do pewnego stopnia skuteczną, były podboje. Proces ów zapoczątkowali Rzymianie, którzy w najlepszych czasach Cesarstwa zajęli cały basen Morza Śródziemnego opierając swoją granicę północną na rzekach Dunaj i Ren, na wschodzie docierając do Eufratu i Tygrysu, a w Afryce Północnej opanowując pas żyznego wybrzeża. Dalsze próby podboju kończyły się zazwyczaj fiaskiem, choć przejściowo za czasów Trajana (98 -117) opanowany został kraj Daków (dzisiejsza Rumunia), a w czasach Marka Aureliusza (161 - 180) ziemie Kwadów i Markomanów (dzisiejsze Morawy). Także sporadyczne sukcesy w walce z Germanami nie przyniosły trwałych efektów, bowiem legiony niemal niepokonane w polu gubiły się w leśnych ostępach dzisiejszej Bawarii czy Nadrenii. Konieczność asymilowania podbitych ludów do rzymskich praw i obyczajów rozumiał już Juliusz Cezar To on zapoczątkował na większą skalę nadawanie rzymskiego obywatelstwa wolnym mieszkańcom Galii. Jego następcy postępowali podobnie na Wschodzie, dzięki czemu rzymskim obywatelem stał się Herod Agrypa I, przyjaciel cesarzy Kaliguli i Klaudiusza. Dopiero jednak cesarz Karakalla (211-217) wpadł na pomysł, aby rozciągnąć przywilej obywatelstwa rzymskiego na wszystkich wolnych ludzi zamieszkujących granice jego państwa. W 212 roku wydał stosowny dekret (Cosnfitutio Antoniana) i odtąd Rzym stał się prawdziwą mozaiką narodów zjednoczonych w jednym organizmie państwowym. Imperium Rzymskie nie przetrwało jednak próby czasu. Ostatniego cesarza Romulusa Augustulusa obalił germański oficer na służbie rzymskiej Odoaker w 476 roku, a w 493 roku zajęli je Ostrogoci pod wodzą Teodoryka Wielkiego.

Próbę restauracji Cesarstwa podjął w VI wieku władca Bizancjum Justynian Wielki, ale udało mu się tylko na krótko zająć południowy skrawek Hiszpanii, kawałek północnej Afryki i Italię. W pozostałej części dawnego imperium zaczęły wyrastać barbarzyńskie królestwa jak choćby Królestwa Franków pod rządami Merowingów, kraje Sasówi Brytów, słowiańskie państwo Samona oraz monarchia Wizygotów w Hiszpanii.

Ogniem i mieczem

Kolejnym władcą, który wpadł na pomysł "uporządkowania Europy był król Franków Karol Wielki (768 - 814). Z jednej strony jako władca chrześcijański miał uzasadnienie do zajmowania ziem sąsiadów, z drugiej jego niepohamowana ambicja pchały go do nowych podbojów. Przez ponad 30 lat (772 - 804) walczył z Sasami, których w końcu ujarzmił. W międzyczasie, w 774 podbił państwo Longobardów w Italii, zdetronizował jego ostatniego króla Dezyderiusza i sam ogłosił się panem Półwyspu Apenińskiego zachowując jedynie Państwo Kościelne i uznając prawa Bizancjum do niektórych terytoriów. W 788 r przyłączył do swoich posiadłości Bawarię, a w 7 lat później opanował ziemie Słowian połabskich. Równocześnie przez cały czas pilnie strzegł granicy południowej i skutecznie odpierał najazdy Arabów z Kalifatu Kordobańskiego (ob. Hiszpania). W 800 roku Karol Wielki został koronowany przez papieża Sylwestra II na cesarza, dzięki czemu stał się najwyższym władcą Europy Zachodniej.

Monarchia Karola Wielkiego rozpadła się w kilkadziesiąt lat po śmierci jej twórcy. Jego następca Ludwik I Pobożny (814-840) nie umiał przezwyciężyć tendencji odśrodkowych w monarchii sięgającej od Morza Śródziemnego po Bałtyk. Poza tym jawnie faworyzował swego najmłodszego syna Karola II Łysego, co doprowadziło do otwartego konfliktu z pozostałymi synami, zwłaszcza Lotarem I i Ludwikiem Niemieckim. W roku 843, na mocy traktatu w Uerdun, spuścizna Karola Wielkiego i Ludwika Pobożnego została podzielona pomiędzy Ludwika Niemieckiego (objął wschodnią część monarchii późniejsze Niemcy), Lotara I (uzyskał Italię i pas ziem wzdłuż Rodanu i Renu) oraz Karola II Łysego, który zosta królem Franków.

Później, w 882 r. na krótko udało się zjednoczyć dawne państwo Karola Wielkiego Karolowi III Grubemu, który piastował godność cesarza w latach 881 - 888. Jednak i ta próba nie przyniosła trwałych efektów. Idea karolińska odżyła w czasach panowania dynastii saskiej w Niemczech. Otto I w 962 roku przyjął tytuł cesarza rzymskiego narodu niemieckiego, uzależnił od siebie Italię (zajął Lombardię i środkową część półwyspu) i prowadził zwycięskie wojny z Danią i Węgrami. Utrzymywał nad granicami sieć marchii, a więc zmilitaryzowanych okręgów nadgranicznych, które obok funkcji obronnych pełniły rolę baz wypadowych na ziemie sąsiadów.

Otto III, na podstawie niepowodzeń swoich poprzedników; dość szybko zrozumiał, że jednoczenie przez podbój nie ma większego sensu, a konieczność utrzymywania w stałej gotowości licznej armii jest zbyt kosztowna nawet dla cesarza. Toteż na zjeździe w Gnieźnie, w roku 1000, zaproponował model "federacyjny", który obejmowałby 4 różne etnicznie części Europy - ScIavinię (kraje słowiańskie), Germanię (kraje niemieckie), Galię (Francję) i Italię. Różnice między nimi były jednak zbyt wielka, a autorytet cesarza zbyt mały Monarcha zresztą zmarł 2 lata po spotkaniu w Gnieźnie w wieku zaledwie 22 lat.

Uniwersalistyczne tendencje przejawiał również Kościół, co znalazło wyraz zwłaszcza za czasów pontyfikatu Innocentego III (1198 - 1216). Papież ów nie myślał jednak o jednoczeniu Europy, a stworzeniu wspólnej podstawy duchowej dla jej mieszkańców i uznaniu przez europejskich władców prymatu władzy duchownej nad świecką. Przez ponad 800 lat od czasów Ottona III Europa targana wojnami daleka była od zjednoczenia. W 1789 roku wybuchła pierwsza zakończona sukcesem rewolucja (Wielka Rewolucja Francuska), która obaliła monarchię Burbonów i umożliwiła zdobycie władzy przez młodego generała rodem z Korsyki - Napoleona Bonapartego. Początkowo Bonaparte występował w obronie zdobyczy rewolucyjnej Francji. Później, jako Pierwszy Konsul, walczył z Austriakami, a w końcu, kiedy przeciwko jego krajowi opowiedziała się większość monarchii europejskich, rozpoczął wojnę z całym kontynentem. W krótkim czasie, w latach 1797-1809 podbił kraje niemieckie, Italię, Hiszpanię, a uzależnił od siebie Austrię i Prusy. Wobec Anglll usiłował stosować blokadę kontynentalną, jednak niezbyt skutecznie, bowiem Rosja czerpiąca ogromne korzyści z handlu z tym państwem, nie przestrzegała blokady i kontynuowała wymianę z Brytyjczykami za pośrednictwem położonego na dalekiej północy portu w Archangielsku.

W 1804 Bonaparte wzorem swoich poprzedników koronował się na cesarza Francuzów. Przyjął wówczas imię Napoleona I. W tym czasie przyjął również podstawowe założenia swojej polityki wobec podbitych krajów. Przede wszystkim narzucił im władców, konstytucje wzorowane na francuskiej oraz kodeks cywilny własnego autorstwa. Często zresztą nowi władcy rekrutowali się z rodziny Napoleona, bądź z jego najbliższego otoczenia. Spośród jego braci Józef został władcą Neapolu (1806 - 08), a następnie Hiszpanii (1808 - 13), Ludwik Holandii (1806 - 10), a Hieronim Westfalii (1807 - 13), natomiast marszałek Joachim Murat przejął po Józefie Bonapartem Neapol. Również siostry cesarskie otrzymały tytuły książęce i niewielkie państewka, jednak "wielki brat" nie traktował ich nigdy poważnie. System napoleoński załamał się wraz z klęską cesarza w Rosji, a następnie w Bitwie Narodów pod Lipskiem, w październiku 1813 roku. Waterloo i zsyłka na Wyspę św. Heleny były tylko dopełnieniem jego smutnego losu. A jednak epoka napoleońska pozostawiła w świadomości Europejczyków niezatarty ślad. W wielu krajach narzucone rozwiązania ustrojowe zostały zaakceptowane nawet przez jego wrogów. Car Aleksander I wykorzystał napoleońską konstytucję Księstwa Warszawskiego i kodeks cywilny do opracowania stosownych praw dla Królestw a Polskiego, którego był przecież monarchą. Podobnie postąpili władcy państw niemieckich.

I choć do zjednoczenia Europy było daleko w sferze kultury prawnej pierwsze kroki zostały poczynione. Adolf Hitler nie miał uniwersalistycznych ambicji. Postrzegał Europę jako zlepek narodowości, z których tylko niektórym przyznawał prawo do istnienia i rozwoju. Opierając się na koncepcjach Georga F. W. Hegla uznał, że po czasach greckiej i rzymskiej dominacji nadszedł czas dla ludów germańskich, które winny ją wywalczyć dla siebie odpowiednią pozycję wśród innych ludów. Szczególnie ostro akcentował potrzebę "przestrzeni życiowej" (Lebensraum) dla przeszło 60-milionowej rzeszy Niemców. Jedyny kierunek ekspansji zaś widział na wschodzie, na ogromnych obszarach Rosji i Ukrainy, na drodze do których znajdowała się Polska.

Hitler godził się na zjednoczenie południowej Europy "pod berłem" Benito Mussoliniego, jak również na kolonialną dominację Wielkiej Brytanii. Dla Niemiec pragnął Europy Wschodniej z jej żyznymi ziemiami i stepami, na których zamierzał wznieść kwitnące miasta. Miasta te miałyby w początkowej fazie pełnić funkcję wspólnot obronnych, skierowanych przeciwko niedobitkom barbarzyńców. Tych ostatnich, a więc Słowian zamierzał zresztą wysiedlić za Ural, powierzając nad nimi ewentualnie władzę Józefowi Stalinowi, którego cenił za "charakter i metody". Część ujarzmionych ludów była przewidziana do częściowej asymilacji. Hitlerowski model państwa zakładał przecież zapotrzebowanie na wiele milionów robotników. Nie przewidywał jednak dopuszczenia do współrządów autochtonów, a odpowiednie władze miały zapobiegać mieszanym małżeństwom.

System hitlerowski nigdy nie doczekał się realizacji. II wojna światowa zakończyła się klęską Niemiec. Od ostatecznej ruiny uratowała je "zimna wojna" i plan George'a Marshalla, który podźwignął ich gospodarkę.

W płomieniach rewolucji

W pierwszej połowie XX wieku istniała również inna koncepcja "zjednoczenia Europy". Od końca XIX wieku lansowali ją marksiści w formie postulatu powszechnej rewolucji i obalenia rządów burżuazji we wszystkich krajach jednocześnie. Jak miałby wyglądać świat po zwycięstwie "robotniczego zrywu" tego tak naprawdę nikt nie wiedział. Zakładano zniesienie granic, braterstwo ludzi pracy i likwidację pieniądza, jednak w rzeczywistości takimi "szczegółami" nikt się nie zajmował, bo też i nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzył, że coś takiego może nastąpić. Karol Marks popełnił przy tym ogromną pomyłkę w swoich założeniach. Uważał bowiem, że rewolucja wybuchnie najpewniej w Niemczech, ewentualnie w Anglii, gdzie istniała najliczniejsza klasa robotnicza i silne związki zawodowe. Jednak już w XIX wieku socjaldemokraci z Francji, Anglii i Niemiec wybrali drogę legalnej, parlamentarnej walki o swoje prawa i nie zamierzali burzyć istniejącego porządku rzeczy. Rewolucja zwyciężyła za to w Rosji, która mogła się wykazać niezbyt dużym odsetkiem proletariuszy, za to posiadała kilkadziesiąt milionów chłopów ślepo wpatrzonych w "babuszkę - cara". Zamiast braterstwa klas bolszewicy zafundowali swojemu narodowi prawdziwą kaźń, która do- tknęła w równym stopniu warstwy posiadające, jako wyzyskiwaczy, co chłopstwo jako element "klasowo obcy, a w najlepszym razie społecznie nieuświadomiony". Później rewolucja zwyciężyła w drugim "chłopskim mocarstwie" Chinach, a po drodze system sowiecki został narzucony Mongołom i państwom graniczącym z Rosją, które w wyniku "podziału łupów" pod koniec II wojny światowej pomiędzy Zachód i Wschód przypadły Stalinowi.

Rok 1989 obnażył słabość systemu radzieckiego, a wkrótce doszło do upadku ZSRR i nastąpił koniec "socjalistycznej integracji''. Pozostała po niej za to zapaść gospodarcza, której skutki odczuwamy do dzisiaj.

Żarłoczna gospodarka

W tym czasie, gdy Europa Wschodnia doświadczała "dobrodziejstw" socjalizmu, Europa Zachodnia rzeczywiście zaczęła się jednoczyć. W marcu 1957 sześć krajów, zachodnich podpisało traktaty rzymskie, która stanowiły pierwszy krok na drodze do likwidacji barier celnych oraz wszelkiej utrudnień w przepływie ludzi, towarów i pieniędzy.

Powstały wówczas EWG i Euratom, mający nadzorować zachodnioeuropejskie programy wykorzystania energii nuklearnej. Dzięki planowi Marshalla kraje zachodnie weszły dość szybko w fazę intensywnego rozwoju gospodarczego i do połowy lat 50. zlikwidowały u siebie w zasadzie ekonomiczne skutki II wojny światowej. Dotyczyło to również Niemiec.

Jednocześnie obok EWG kraje nieobjęte traktatami rzymskimi, jak Austria, Szwajcaria, Liechtenstein, Szwecja, Norwegia, Einlandia i Islandia powołały do życia w 1960 roku na mocy traktatu sztokholmskiego Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu (EFTA). Tak więc zachód został zjednoczony w dwóch blokach ekonomicznych, poza którymi pozostały jedynie Hiszpania, Grecja, Portugalia, Wielka Brytania i Irlandia. Rok 1973 przyniósł pierwsze rozszerzenia EWG o Wielką Brytanię, Irlandię i Danię, 1981 o Grecję, a 1986 o Hiszpanię i Portugalię. W 1992 na mocy traktatu z Maastricht "dwunastka" zmieniła swoją dotychczasową nazwę na Unia Europejska (UE), do której w krótkim czasie dołączyły Austria, Finlandia i Szwecja, a kraje byłego bloku wschodniego, w tym Polska, rozpoczęły starania o członkostwo. Obecnie UE jest prawdziwą potęgą gospodarczą, choć pod względem potencjału ekonomicznego ustępuje USA. Nie jest również wolna od wewnętrznych konfliktów, które najostrzej występują w rolnictwie. Francja, Holandia i Hiszpania mają znaczną nadprodukcję artykułów rolno-spożywczych, ale nie mogą ich niestety eksportować bez ograniczeń, gdyż nad tym czuwa wspólna polityka rolna EWG. To samo dotyczy połowów. Z kolei Francuzi obawiają się potęgi motoryzacyjnej jaką są Niemcy, jak również usiłują chronić swój rynek przed napływem samochodów z Japonii i Korei Południowej. Co więcej oba "azjatyckie tygrysy" wznoszą zakłady zarówno na ich obszarze, jak i w krajach kandydujących do UE.

Przemysł maszynowy, elektroniczny, elektrotechniczny i lekki również przeżywają na Zachodzie swoisty kryzys spowodowany konkurencją tańszych produktów z Azji czy USA. Naturalnym rynkiem zbytu są dla nich zatem kraje aspirujące do UE, spośród których Polska należy do największych. Stąd agresywna reklama, hipermarkety "obłaskawione" zwolnieniami podatkowymi i dotowane rolnictwo, z którym polski rolnik wydany na żer banków oferujących drogie kredyty i pozbawiony pomocy państwa nie może konkurować.

Quo vadis Europo

Kościół katolicki, niechętny początkowo do idei integracji, przyjął obecnie stanowisko "pojednawcze". Biskupi polscy w większości zgadzają się na integrację, ale pod pewnymi warunkami. Ich obawy są przede wszystkim natury moralnej i kulturowej. Po pierwsze we wszystkich krajach UE, za wyjątkiem Irlandii, dopuszczalna jest aborcja "na życzenie". Jedyne ograniczenia wynikają z przesłanek medycznych, które tak jak w Niemczech, nie zezwalają na przerwanie ciąży po pewnym okresie jej trwania. W innych krajach, Holandii i Skandynawii, małżeństwa homoseksualne zostały zrównane w prawach z małżeństwami heteroseksualnymi, a rządy tych państw rozważają nawet wydanie dla nich zgody na adopcję. Co więcej w Holandii zalegalizowana została eutanazja, a więc zabijanie w majestacie prawa.

To wszystko może budzić zrozumiały niepokój Kościoła, który stoi na stanowisku, że małżeństwo jest sakramentem, a więc z tego względu instytucją nierozerwalną, a żyde należy chronić od poczęcia. Stąd walka duchowieństwa oraz parafii chadeckich o zapis przyszłej europejskiej konstytucji, która w preambule winna znaleźć miejsce dla pojęcia Boga i wspólnej podstawy ideowej dla całego kontynentu. Tylko czy to się powiedzie, a uzyskane zapisy będą miały wymiar nie tylko martwej litery? Oceniając praktyki polityczne, korupcję i "wolną amerykankę" w zakresie gry interesów śmiem powątpiewać. W końcu, gdyby dobra wola leżała po każdej ze stron, a kraje bloku wschodniego nie byłyby traktowane jako "mniejsi bracia" można by było obejść się bez "urzędowej integracji" i zadowolić Europą ojczyzn, do której każdy naród wnosiłby cząstkę siebie.

[powrót]