Agnieszka Juzwa - Ogińska

,,Kara znaczy czytać".

Rzecz o Karaimach, najmniejszej polskiej mniejszości.

,,Karaici są ci, którzy samego Pisma Bożego wyroczni pilnują."(T.Czacki)

Anan ben Dawid z Basry

Religia karaimska wyrasta z judaizmu. Żyjący w VIII wieku n.e. w Babilonii twórca tej religijnej doktryny Anan ben Dawid z Basry ogłosił, że  wszelka ustna tradycja judaistyczna, Kabała, a przede wszystkim Talmud - który zaczęto spisywać dopiero po upadku drugiej świątyni w Jerozolimie, a więc po 70 r. n.e., są odstępstwem od prawd objawionych przez Boga Izraelowi. Anan oparł się jedynie na Torze. Głosił: ,, Badajcie Pismo Święte, w niem jedynie szukajcie prawd Bożych. Nie hołdujcie autorytetom." U Anana więc wszystko wyrastało z Biblii. Pisma Starego Testamentu ben Dawid rozumiał jako czystą i dosłowną naukę Mojżesza i proroków, której komentować nie wolno. Wierzył zatem w jedynego Boga Ľświata, który wskrzesi człowieka w Dniu Sądu Ostatecznego, ukarze go bądź nagrodzi, ale przedtem ześle mu Masjasza. W Chrystusie widział jedynie natchnionego proroka - człowieka, któremu objawił się Jahwe.

,,Synowie zakonu"

Zwolennicy Anana ben Dawida i wyznawcy jego doktryny nazwani zostali początkowo ,,ananitami", później zaś ,,karaimami" (od hebrajskiego słowa kara - czytać) lub ,,Synami Zakonu" ( hebr. Bene Mikra). Zakładali oni pierwsze gminy wyznaniowe w  Persji, Egipcie, Maroku, Hiszpanii, Syrii. Pierwsza karaimska świątynia - kienesa, zbudowana pod ziemią, powstała  w Jerozolimie.

Pod koniec VIII wieku karaimscy misjonarze dotarli do Chazarii, ogromnego państwa zajmującego tereny między Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym. Nawrócili na karaimizm część Chazarów, a nawet samego chazarskiego kagana (władcę), który razem z całym swoim dworem przyjął nową wiarę. Jednak Chazaria, najeżdżana i plądrowana przez Bułgarów, Pieczyngów, Połowców i Rusinów, przestała istnieć już w X wieku. Ostateczny cios zadał Chazarii Światosław Ruski, który najechał ją i zniszczył w 965 roku. Najeźdźcy wymieszali się z ludnością miejscową, a na gruzach starego państwa  wyrosły nowe ludy -  wśród nich Karaimi. Są więc oni niewątpliwie grupą etniczną wywodzącą się od Chazarów, którzy z kolei są potomkami kaukaskich ludów tureckich. Dowodzi tego ich wygląd: ,,dominuje wśród nich typ krótkogłowy [...]. Twarze mają niskolice, nos długi i wąski, często garbaty. Włosy mają ciemne, często kędzierzawe. Oczy piwne. Oprawy i kształtu migdałowatego, często ptasiego, okrągłego. Skóra Karaimów ma kolor jasnooliwkowy. Są oni najczęściej niscy, średnio wzrostu 162 cm". (cyt. za: Małgorzata Rusińska ĽSynowie Zakonu")

Krym

Karaimi skupili się wokół twierdzy Czufut- Kale na Krymie, położonej obok Bachczyseraju, siedziby chanów krymskich. W XIII wieku Krym staje się częścią Złotej Ordy. Karaimi cieszą się wtedy swobodą religijną i licznymi przywilejami. Jak dowodzi Anna Sulimowicz, badaczka ich dziejów, Karaimi aktywnie uczestniczyli w życiu chanatu. Byli cenionymi rzemieślnikami i kupcami. Pierwsza na Krymie drukowana książka wyszła w 1731 r. spod prasy karaimskiej,   natomiast w 1768 r. chan powierzył Karaimom bicie monet.

Czufut - Kale. Fragment murów obronnych

Caryca  Katarzyna, która podbiła chanat krymski w 1783 r., uznała i potwierdziła prawa tego ludu, co uczynili również jej następcy. Prawdziwej próbie karaimska tożsamość wyznaniowa i etniczna została poddana dopiero w latach komunizmu. Świątynie karaimskie, jak wszystkie inne, zamknięto lub przerobiono na spichlerze. Zakazano odprawiania nabożeństw. Ilość Karaimów krymskich zmniejszyła się dziesięciokrotnie w latach 1917 - 1989. Obecnie jest ich około 1100. Mimo to Karaimi z tej próby  wyszli obronną ręką. Dziś odbudowują swoje świątynie w krymskiej Eupatorii i starają się o odrodzenie wielowiekowej  bogatej tradycji. I choć ich święte miejsce - wspaniała, położona na skałach, nad przepaścią twierdza Czufut - Kale jest teraz przede wszystkim chętnie odwiedzaną przez turystów pamiątką po fascynującej przeszłości, to karaimskie kienesy  ożywają czasami, gdy  pielgrzymują do nich Karaimi.

Jak pisze Dawid M. El, Przewodniczący Zarządu Duchowego z Eupatorii w piśmie ,,Awazymyz" (dostępne w Internecie), religijne wspólnoty z Polski, Litwy, Francji, Australii, Moskwy, Sankt- Petersburga, Charkowa oraz Odessy  podjęły decyzję o ochronie i odrodzeniu świątyń oraz o utworzeniu wspólnoty religijnej na terenie twierdzy.

Polskie początki

Dzieje Karaimów polskich sięgają końca XIV wieku.  Na Litwę przybyli z księciem Witoldem, który w owym czasie często wyprawiał się na południe przeciwko Złotej Ordzie. ,,Witowd sprowadził z Krymu 383 rodziny Karaitów [dawna nazwa Karaimów, przyp. autora], tatarskim językiem mówiących , na osadników do Trok i przywileje im nadał. Czas tej kolonizacji wypada właśnie wtenczas, kiedy wojownik ten w siedliskach tatarskich na Krymie oręż swój dał poznać. [...] Pochód więc Karaitów z Krymu do Polski i Litwy zaprzeczonym być nie może " (Tadeusz Czacki) Książę rozmieścił  ich wzdłuż granic z Zakonem Kawalerów Mieczowych. Przybysze osiedli w Sałatach, Birżach, Poswolu, Poniewieżu, Nowym Mieście, Upicie, Kiejdanach, Wilkomierzu, Kroniach, Kownie, a przed wszystkim w Trokach. Później Karaimi zamieszkali także na południu, w Łucku, Haliczu i Ołyce. Swoje pierwotne przeznaczenie obronne osady karaimskie utrzymywały aż do roku 1557, kiedy to Walter Főrstenberg, mistrz inflandzki, zhołdował swe ziemie królowi polskiemu.

Jezioro Galwe

XIV wieczny zamek gotycki kięciów Kiejstuta i Witautasa na wyspie jeziora Galwe

Witold darzył swoich nowych obrońców wielkim zaufaniem, o oni odwzajemniali mu się posłuszeństwem, wiernością i wdzięczną pamięcią. Do dziś Karaimi przekazują sobie piękną o tym władcy  legendę: ,,Pewnego razu w Trokach padał deszcz tak rzęsisty, że Karaimi bali się, że zatopi ich ulicę. Przerażone kobiety czym prędzej podążyły do księcia Witolda i zaczęły błagać o pomoc. Książę natychmiast pojechał na swoim białym rumaku i rozkazał mu pić wodę. Koń całą wodę wypił, ale później pękł i w Trokach utworzyło się jezioro Galwe".

Wody jeziora Galwe obmywają ostrów, na którym wznosi się zamek książąt litewskich. Budowę trockiego zamku rozpoczął jeszcze Kiejstut, ojciec Witolda, a sam Witold w 1430 roku zakończył w nim żywot na rękach Jagiełły.

Karaimi stanowili zbrojną ochronę zamku, zajmowali więc tereny pobliskie.  Ich ulice wkrótce zaczęto nazywać Karaimszczyzną. Dziś, chcąc dotrzeć do zamku, trudno ominąć ulicę Karaimską. Wznoszą się wzdłuż niej charakterystyczne domy Karaimów, zbudowane na kamiennej podmurówce, zwrócone do ulicy ścianą szczytową o trzech oknach.

Przywileje dla ,,Saracenów"

Troki bardzo szybko stały się najważniejszym na ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów ośrodkiem skupiającym Karaimów, chociażby dlatego, że były siedzibą hachana, duchowego przywódcy. W 1414 roku przemierzał  Litwę burgundzki dyplomata Gillbert de Lannoy. Zapisał on w swoich kronikach dwie osobliwości, które go podczas bytności w ,,Tracquenne" wielce zdumiały: istnienie pierwszego w ówczesnej Europie zwierzyńca królewskiego oraz duża ilość zamieszkujących okolice zamku ,,Saracenów". Na rok 1441 datuje się najstarszy zachowany dokument dotyczący karaimskich osadników, a opatrzony pieczęciami Kazimierza Jagiellończyka. Król nadał wówczas trockiej gminie karaimskiej prawo magdeburskie i związane z nim przywileje. Przywileje te potwierdzali i rozszerzali w następnych stuleciach kolejni monarchowie- Aleksander, Zygmunt Stary, Zygmunt III Waza, Stefan Batory , Jan III Sobieski. Królowie nadawali Karaimom grunty i pola uprawne, zwalniali z rozmaitych opłat ( mostowych, rogatkowych, celnych itp.), pomagając im w ten sposób rozwijać się i zrastać coraz mocniej ze swoją nową ojczyzną.

Ubodzy, ale pracowici

Karaimi, zgodnie z zamierzeniami księcia Witolda, służyli w wojsku - wystarczy wspomnieć takie historyczne postacie jak dowódca wojsk kozackich Eliasz Kraimowicz czy chorąży Menasz, uczestnik wyprawy moskiewskiej Zygmunta III. Jeszcze w XVIII wieku istniała w wojsku Rzeczypospolitej osobna chorągiew karaimska.  Zajmowali się także rzemiosłem, młynarstwem, rolnictwem, sadownictwem i ogrodnictwem, z którego szczególnie słynęli. Wyhodowali na przykład znaną na całej Litwie, bardzo smaczną odmianę ogórka. Do Morza Czarnego spławiali zboża i drewno. Często podróżowali na Krym do swoich pobratymców. Znali wschodnie języki,  z tej racji służyli wojsku i dyplomacji polskiej jako tłumacze oraz pośredniczyli przy wykupie jeńców z niewoli tureckiej.

Czufut - Kale - Brama wjazdowa

W pracy i w życiu wyróżniali się, co zgodnie poświadczają dziejopisarze, niezwykłą uczciwością i prawością. W 1807 roku Tadeusz Czacki, wybitny historyk i działacz oświatowy, w swojej ,,Rozprawie o Żydach i Karaitach" pisał: ,, Akta świadczą, że Karaita o zbrodnie przez cztery wieki nie był w naszym kraju przekonanym. Największe nagrody i postrachy nie wymogły na którymkolwiek z nich, aby był szpiegiem. Furmanka, mały handel jest źródłem ich zysku. Ubodzy, ale pracowici, z pracy rąk szukają funduszów do życia".

Bujny rozwój osadnictwa karaimskiego zahamowały wojny i najazdy obcych wojsk nękające Rzeczpospolitą w XVII wieku, a także straszliwa w skutkach epidemia dżumy z 1710 roku. Do dziś Karaimi modlą się za niezliczone ofiary tej zarazy. Od tamtego momentu liczba ludności karaimskiej zamieszkującej ziemie polskie zaczęła stopniowo maleć. Dowodem na to jest zapis kronikarski, najstarsza znana charakterystyka tej społeczności z 1789 roku: ,,Liczba Karaimów niewielka, w nawykłej sobie zachowuje się spokojności. Gdyby ich liczba była większą, miasto i powszechność nie szkodowałyby."

Nauka i oświata

Karaimi wydali wielu pisarzy i uczonych, filozofów, matematyków, egzegetów biblijnych, astronomów. Dzieło XVI- wiecznego filozofa Izaaka ben Abrahama z Trok znali i cenili myśliciele oświeceniowi z Wolterem na czele. Jufuda ben Dawid, astronom, ułożył tablice astronomiczne do roku 2440, używane do dziś dla obliczania karaimskiego kalendarza. Z kolei Abraham ben Josijahu był nadwornym lekarzem Jana III, a Ezra Nisanowicz z Trok leczył Radziwiłłów. Za wykurowanie córki Jana Kazimierza Ezra - Lekarz otrzymał dobra ziemskie i zaszczytny tytuł królewskiego medyka i doradcy. W Encyklopedii Orgelbranda z 1863 roku wspomniano wybitną postać XIX- wiecznego uczonego Abrahama Firkowicza, który ,,odbywał trudne z wielkiemi niebezpieczeństwami połączone podróże, tak po krajach wschodnich jako też po Krymie i Kaukazie, całemi miesiącami bawił na cmentarzach w Czufut - Kale i innych miejscach, kopiując napisy arcystarych grobowców i wydobywając zagrzebane tam papiery i pergaminy. Owocem jego mozolnych poszukiwań jest bogaty i nader rzadki zbiór starych exemplarzy Biblii, zwitków Piecioksiągu, rozmaitych rękopismów, dokumentów i aktów [...]."

Karaimi polscy

Choć Karaimi tworzyli po hebrajsku i karaimsku, ogromny wpływ na ich piśmiennictwo wywarła - co naturalne- literatura polska. Najchętniej pisywali pieśni religijne, hymny pokutne, elegie żałobne, a więc gatunki związane z liturgią, później także poetyckie utwory o charakterze świeckim.  W XVII wieku Zarah Natanowicz przełożył na karaimski pieśń Jana Kochanowskiego ,,Czego chcesz od nas Panie". Psalmy Dawida zresztą Karaimi chętniej tłumaczyli z Kochanowskiego niż z oryginału (np. ,,Kto się w opiekę odda Panu swemu"). Zachariasz Abrahamowicz z Halicza (zm. 1903 r.) przyswoił Karaimom pieśń ułożoną na wzór ,,Mazurka Dąbrowskiego" oraz hymn ,,Boże coś Polskę". Józef Łobonos przetłumaczył na karaimski pięć ksiąg ,,Pana Tadeusza".

Największy rozkwit kulturalny Karaimów przypada na lata międzywojenne ubiegłego wieku. Po I wojnie światowej, choć zdziesiątkowani, przystąpili do odbudowy swoich świątyń i siedzib, a także starali się unormować swoją sytuację prawną w odrodzonej po latach zaborów Polsce. W 1936 roku na mocy ustawy sejmowej Karaimski Związek Religijny otrzymał osobowość prawną. Od 1924 roku ukazuje się w Wilnie ,,Myśl Karaimska", reprezentujące wysoki poziom pismo naukowe, a w latach trzydziestych wychodzi pierwsze na świecie czasopismo karaimskojęzyczne ,,Karaj Awazy" - ,,Głos Karaimski" oraz słownik karaimsko-niemiecko- polski. W Trokach otwarto karaimską szkołę powszechną, a w budynku szkoły teatr. W latach II Rzeczypospolitej wśród Karaimów rozkwita także - na niespotykaną dotąd skalę - polski patriotyzm. Karaimi uznali Polskę za swoją ojczyznę i sami odtąd zaczęli się nazywać ,,Karaimami polskimi", nie porzucając zarazem wyznania dziadów i nie tracąc poczucia przynależności do swojego etnosu. Jak piszą we wspomnieniach kronikarze tamtych dni, na stołach  w domach karaimskich sąsiadowały ze sobą Stary Testament w języku liturgicznym Karaimów i Sienkiewicza ,,Ogniem i mieczem".  W 1930 roku Troki i gminę karaimską odwiedził prezydent Mościcki. Karaimi wznieśli dla niego koło kienesy bramę triumfalną, rozwiesili chorągwie, tkaniny, dywany i kwietne girlandy. Prezydent natomiast ofiarował im szafę - skarbiec, aby przechowywali tam królewskie przywileje i nadania oraz archiwum swego Zarządu Duchownego. Było to dla nich wielkie i ważne wydarzenie. 

Wypracowany ład i bujny rozwój zniszczyła II wojna światowa. Karaimów nie dotknął los Żydów i Cyganów tylko dlatego, że indagowany przez Niemców lwowski antropolog światowej sławy Jan Czekanowski w 1942 roku zaświadczył  o ich tureckim pochodzeniu.

Po wojnie i przesunięciu polskich granic przez Stalina, liczni Karaimi, szczególnie młodzi, wychowani na polskiej tradycji i kulturze, postanowili przesiedlić się do Polski. Z Ukrainy wyjeżdżali bez problemów do Warszawy, Wrocławia, Szczecina, Trójmiasta. Trudniej było wydostać się z Litwy, gdyż komunistyczne władze litewskie uważały, że skoro to Witold, litewski książę, osadził ich na Litwie, nie ma potrzeby ułatwiać im wyjazdu. Niektórzy więc zostali i po dziś dzień żyją w Trokach. Niedawno odnowili swoją kienesę i tym samym tchnęli ducha w prastarą ulicę Karaimską.

Tradycja i obrzędy

W życiu codziennym Karaimi polscy, oprócz polszczyzny, posługują się językiem karaimskim, należącym do grupy języków tureckich. Do celów liturgicznych służy im  hebrajski. Hebrajskiego uczono w midraszach (szkołach religijnych) tylko chłopców, a więc kobiety, biernie uczestniczące w nabożeństwach, raczej go nie znały. Pismo Święte przepisywane, a potem drukowane po hebrajsku, podczas nabożeństwa często tłumaczone było na karaimski. Terminologia karaimska także wywodzi się z hebrajskiego (np. kienesa to świątynia, hechal- ołtarz, hachan- głowa duchowieństwa, hazzan- główny duchowny). Ołtarz w kienesie był miejscem najświętszym, sakralnym centrum. Sytuowano go zawsze na południowej ścianie świątyni. Za nim, za zasłoną w drewnianych puszkach, przechowywano pergaminowe zwoje Tory , którą ze czcią rozwijano i odczytywano przy stole na środku świątyni. Liturgia karaimska w większości była oparta na psalmach i hymnach. Karaimi mieszkający na ziemiach polskich dodawali do niej jeszcze jeden ważny element - modlitwę za pomyślność ojczyzny Karaimów- Rzeczypospolitej Polskiej.

Czufut - Kale. Mauzoleum Dżanike - Khanum

Nabożeństwu przewodniczył hazzan ubrany w czarną szatę oraz białą ze srebrnymi i złotymi nićmi narzutę bez rękawów. Na głowie miał kołpak czarny z białym otokiem. Wszyscy mężczyźni z nakrytymi głowami zwracali się ku południowi  w stronę Jeruzalem, jak to czynił prorok Daniel. Kobiety stały na specjalnej zakratowanej galerii i przysłuchiwały się celebracji. W czasie nabożeństwa nie można było spacerować ani rozmawiać.

Karaimi przestrzegali szabatu. Już w piątek od rana czyniono przygotowania do uroczystej wieczerzy. W sobotę bowiem nie można było nawet krzesać ognia. W szabasowy wieczór rodzina gromadziła się przy stole. Ojciec modlił się nad kielichem wina i chlebem, którym się łamano, później zaś spożywano kolacje.

Karaimi często świętowali. Obchodzili Święto Paschy na pamiątkę ucieczki Izraelitów z Egiptu. Jedli wtedy wyłącznie niekwaszone pieczywo. Zielone Święta celebrowali siedem tygodni później dla upamiętnienia nadania Prawa Mojżeszowi na górze Synaj. Kobiety przystrajały wtedy domostwo tatarakiem i gałązkami młodych brzóz. Mieli też surowy Dzień Odpuszczenia Grzechów, podczas którego nie jedli, nie pili, prosili się wzajem o wybaczenie przewinień i odprawiali modły w kienesie.

Bardzo uroczyście celebrowali kluczowe momenty ludzkiego życia: zaślubiny, narodziny, śmierć. Bardzo długo przestrzegali Karaimi zasady endogamii- małżeństwa zawierali we własnej grupie narodowej. Być może dzięki tej regule ocalili własny języki i niepowtarzalną tradycję, ale nie zdołali pomnożyć swojego narodu. Dopiero w połowie XIX wieku pojawili się między nimi obcy etnicznie współmałżonkowie.

Karaimskie śluby były bardzo uroczyste. Pannie młodej, przed pójściem do kienesy rozplatano włosy i śpiewano pieśni, zakładając welon, a młodego nacierano winem. Oboje spotykali się przed świątynią, w której hazzan zakładał im obrączki i udzielał błogosławieństwa. Potem przy plackach weselnych  - orowajach, baraninie  i winach długo w noc się bawiono. Karaimi mawiali przy tym: ,,prawdziwe wesele- ile gości, tyle baranów zarżniętych". Nigdy nie jadali wieprzowiny, ale baraninę z rytualnego uboju. Ich narodową potrawą jest kybyn- pieróg z ciasta drożdżowego w kształcie półksiężyca, długi na 10-15 cm, nadziewany baraniną właśnie.

Utarł się wśród nich zwyczaj nie wymieniania imienia dziecka przed narodzinami i tydzień po nich, aż do uroczystego nadania imienia w kienesie.  Chłopcom nadawano imiona starotestamentowe, a dziewczynkom tureckie (np. Ałtyn - złoto). Później i ta tradycja zanikła i Karaimi nosili polskie imiona. Ośmiodniowi chłopcy przechodzili obrzezanie- jeśli głośno dziecko przy tym krzyczało, wróżono mu długie życie.

Przy umarłym karaimska rodzina czuwała aż do dnia pogrzebu. Bliscy nieboszczyka nie mogli niczego robić - jedzenie przynosili im dalsi krewni. Po pogrzebie wszyscy rytualnie obmywali ręce. Podczas stypy hazzan modlił się nad kielichem wina, z którego potem wszyscy nadpijali łyk, a dopiero wtedy wnoszono jedzenie.

Karaimi bardzo czczą miejsca pochówku. Nie usuwają z nich niczego, szczególnie bujnej roślinności i drzew. Jeżdżą się modlić na cmentarze w miejscowościach, w których od dawna już ich nie ma, ale są ich zmarli. Szczególnie święty jest dla nich cmentarz w Dolinie Józefata w Czufut- Kale, do którego przez wieki zawozili swoich umarłych z Litwy i Rusi, aby ich pochować obok kości przodków pośród wielkich od wieków nieścinanych  dębów. Jeżeli nie mogli przywieźć tam swoich bliskich, to stawiali na tym cmentarzu specjalny kamień upamiętniający zmarłego.

Najmniejsza polska mniejszość

Dziś w Polsce żyje 200 Karaimów, są zatem najmniejszą polską mniejszością. Na Litwie mieszka około 300 osób pochodzenia karaimskiego, a w samych Trokach 100.  Ogółem na świecie - w Turcji, Egipcie, Izraelu, na Krymie- jest ich około 20 tysięcy.  Warto o nich pamiętać. ,,Jeżeli ochrania się ustawowo martwe zabytki przeszłości, szczątkowe lub tylko rzadsze okazy flory i fauny, to prosty rozsądek wskazywałby, że należy ochraniać także małą grupę etniczną, stanowiącą, jeżeli już tylko o jej wartość muzealną idzie, osobliwość pierwszorzędną". (T. Kowalski, cyt. za G. Pełczyńskim)

[powrót]