Krzysztof Bąkała

Szlachtonośne złoża

- czyli rozmowa z Edwardem Redlińskim, współzałożycielem Konfederacji Szlachty Zagrodowej ,,KoSZ" i współtwórcą przedsięwzięcia naukowo - kulturalno - promocyjnego - ,,Szlachcic na zagrodzie"

Proszę powiedzieć skąd wziął się sam pomysł przedsięwzięcia?

Była to decyzja Jurka Kwaczyńskiego, mieszkającego od 40 lat w Białymstoku i tu działającego dziennikarza: "Te szlachtonośne złoża trzeba uruchomić..:" A ja mu od dwu lat zwierzałem się ze swoich lektur do pisanej - mozolnie, z przerwami - sztuki i powieści analogicznej do "Konopielki". Jak Ľ"drobnoszlacheckim". Ja pochodzę z okolicy mozaikowej koło Turośni pod Białymstokiem: wsie chłopskie sąsiadują tu ze szlacheckimi i choć te wsie, a nawet rodziny się przemieszały, wciąż podział na wsie szlacheckie - "lepsze i na, wsie chłopskie - "gorsze obowiązuje, nawet jeśli te chłopskie są bogatsze i bardziej wykształcone.

Dziś? w 2003 roku? w XXI wieku?

Właśnie. I co to za wyróżniki? Na czym polega ich siła, ich zdumiewająca trwałość - mimo tylu wojen, rewolucji, reform, imigracji, transformacji? Wyprawiłem się "pod prąd czasu", ku przeszłości. Wzdłuż mojego rodowodu Redlińskich oraz rodowodów sąsiedzkich: Czaczkowskich, Drozdowskich, Chodorowskich, Sokołowskich, Borowskich, Kulikowskich, Zimnochów, Średzińskich... Wczytała się w historię sąsiedzkich wsi i miasteczek, w etymologii nazw, nazwisk, przydomków... I oto nabrałem prawie mistycznego przeświadczenia, że wdzieram się w tajemnicę polskości... Ze to nie magnackie rody, nie słabe nasze mieszczaństwo, nie luminarze niemieccy, włoscy, żydowscy, ale właśnie te masy szlacheckie kształtowały naszą historię i ukształtowały naszą kulturę i nasz charakter narodowy, który jest dziś naszą siłą i naszą słabością, naszą dumą i naszym wstydem... To, czym różnimy się od naszych sąsiadów - Niemców, Szwedów, Rosjan, Ukraińców, Słowaków, Czechów - pochodzili właśnie od drobnej szlachty. Oni tyle i takiej szlachty nie mieli. Węgrzy mieli... i dlatego uważamy się za "bratanków"... Jurek Kwaczyński zainteresował się moimi przemyśleniami, docenił do tego stopnia, że postanowił zainwestować w uruchomienie "drobnoszlacheckich złóż" kawał życia. I zainwestował - i można już mówić o pierwszym sukcesie.

Szlachtą "zagrodową" nazywano drobną szlachtę. Inne jej określenia to szlachta szaraczkowa, zagonowa, drążkowa bądź zaściankowa. Czym więc różniła się od chłopstwa? Tym tylko, że szlachcianki żęły w białych rękawiczkach?

Odpowiem w dużym skrócie gdyż szersze rozwinięcie znajduje się w opracowanym przeze mnie i przez Jurka "memoriale". Po pierwsze poczuciem lepszości. Czyli świadomością, że moje szlachectwo pochodzi od Boga, gdyż chłopi pochodzić mają od Chama, Żydzi - od Sema, a szlachta - od Jafeta. Dalej, że korzenie mojego rodu sięgają starożytnych Rzymian lub prarycerskiego plemienia Sarmatów. A jak nie to przynajmniej ciągną się od wojów Chrobrego, bądź rycerzy spod Grunwaldu. Z tego bożego namaszczenia i historycznej, wielopokoleniowej ciągłości, wywodzę moją dumę, godność i szlachecki honor. Jestem z innego - Większego, wyższego wymiaru -i jestem krwi nieporównanie lepszej niż kupiec, rzemieślnik czy karczmarz - nawet jeśli u mego pożyczam.

Najkrótszym określeniem etosu było więc słowo "honor"?

Tak, a dalej poczucie równości, obywatelstwa, kult własnej ziemi, religijność, sentyment do konia, szabli i wojaczki.

We wspomnianym przez Pana "Memoriale" podane są pewne statystyki dotyczące ilości szlachty w niektórych regionach Polski, z których wynikają ciekawe spostrzeżenia.

Otóż w XVIII wieku szlachta zachodnio-europejska stanowiła zaledwie 2 - 4 procent ogólnej liczby mieszkańców. Z danych z 1791 wynika, że na terenach Wielkopolski i Małopolski było jej nie wiele więcej, bo około 5 procent. Ale już na lewobrzeżnym Mazowszu jej ilość dochodziła do 15 procent, by na Mazowszu środkowym wahać się w granicach 20 - 50 procent ogółu populacji.

Zaś absolutnym ewenementem w skali światowej było Mazowsze Wschodnie i Podlasie, gdzie osiągała liczbę 50 - 90 procent

Ewenementem?

A tak. Szlachectwo wiązało się przecież z pełnią praw wyborczych, łącznie z wyborem monarchy. Jest to zjawisko niespotykane od czasów demokracji ateńskiej! Tym należy chwalić się w Unii Europejskiej i na świecie. Podlasie to nie tylko przyroda. Puszcze i żubry mogą występować wszędzie, a takiej demokracji nie było nigdzie od czasów antycznych.

Jak można określić "granice terytorialne" Waszych ambicji?

"Zwierzę" zwane szlachtą zagrodową zagnieździło się i rozpleniło w trójkącie: Toruń - Grodno - Lublin. Matecznikiem był mniejszy trójkąt: Mława - Grajewo - Włodawa z rojowiskiem na linii Łomża ĽMazowieckie - Ciechanowiec. Rodziny szlacheckie stanowiły tu 70 - 90 procent populacji. W r. I775 w parafii Kobylin koło Tykocina na 600 domostw ogółem nie było ani jednego domostwa chłopskiego. Sto procent szlachty!

Dlaczego więc Białystok leżący niejako na skraju ma być stolicą tej "RzeczypospoIitej Zagrodowej", a nie np. Ostrołęka, Siedlce czy Warszawa?

Bo tutaj znalazła się grupa "odkrywców", że to szlachta zagrodowa była solą narodu. Bo tutaj - dzięki kontrastowi z wsiami chłopskimi - można zrozumieć "szlacheckość", a dzięki kontrastowi ze wsiami litewskimi, białoruskimi i ukraińskimi - "polskość". Bo tutaj - na uniwersytecie, w uczelniach artystycznych, w muzeach, teatrach, bibliotekach, archiwach studiują i pracują tysiące wywodzących się stąd historyków, socjologów, etnografów, artystów; dziennikarzy - żywotnie, osobiście, prywatnie poszukujących swojej tożsamość: skąd przychodzimy, kim jesteśmy, kim będziemy. Tak, to 300-tysięczne miasto ma dostateczną bazę naukowo-artystyczno- instytucjonalną do pełnienia i spełnienia funkcji stolicy Rzeczypospolitej Zagrodowej.

W polskiej tradycji "konfederacje" zawiązywano często na znak protestu. Czy KOSZ występuje przeciw czemuś lub komuś?

Bywały też konfederacje "na rzecz", pozytywne, np. Konfederacja Warsaawska z 1573 r na rzecz tolerancji religijnej... Zresztą słowo "konfederacja" w zestawieniu z "zagrodowa" miało mieć wydźwięk trochę żartobliwy, zabawny... Na pewno nasz KoSZ nie jest skierowany przeciwko chłopom, ani przeciwko stowarzyszeniom ziemiańskim czy magnackim. Szlachcic zagrodowy umiał łączyć w konkretną całość skromność, ciężką pracę, biedę i dumę. I my tacy jesteśmy. Wszak "szlachcic na zagrodzie..:"

Hasło "szlachta" siłą rzeczy kieruje uwagę ku przeszłości. Czy jest szansa zainteresowania się Waszym przedsięwzięciem przez ludzi młodych?

Ejże? Czy na "Potop", "Pana Wołodyjowskiego", "Pana Tadeusza", "Zemstę" chodzili tylko ludzie starsi? Czy w bractwach rycerskich, w corocznych bitwach pod Grunwaldem i w turniejach "średniowiecznych" - biją się starcy? Czy nowocześni młodzi dorobkiewicze nie budują dworkowych sadyb w lesie za miastem? Czy nie dostrzegamy wszędzie-po epoce fascynacji miastem i mieszkaniem w śródmieściu - tęsknoty do życia na uboczu? Drobnoszlachecki "żywot człowieka poczciwego" będzie wzbogacony telefonem, Internetem telewizją. Samochód zamiast wolanta i sań, łazienka zamiast przerębli. A kult konia - jeszcze większy niż kiedyś. To bardzo oryginalne. "Pro Memoria" będzie szczerze kibicować Waszym poczynaniom. By jeszcze bardziej przybliżyć naszym Czytelnikom założenia programowe KoSZa, już dziś zapowiadamy dalszą rozmowę o Konfederacji z drugim jej współtwórcą Jerzym Kwaczyńskim.

[powrót]