Igor D. Górewicz Wojewoda Drużyny Grodu Trzygłowa

Wystawa ,,Świat Słowian i wikingów"

Od momentu zamknięcia sławnego niegdyś nie tylko w Szczecinie kina Ľw jaki sposób wykorzystać jego budynek, znajdujący się jako przykład architektury lat 50. ubiegłego wieku pod ochroną konserwatora zabytków.

Betonowe schody kina trzeba przerobic

Przykłady zbroi używanych we wczesnym śrdniowieczu

Kurchan słowiański z wbitym po środku słupem na którym była ustawiana urna

W końcu ustalono, że budynek nadal ma służyć rozrywce, chociaż już nie poprzez wyświetlanie w nim filmów. Wówczas grupa ludzi, która zwie się Drużyna Grodu Trzygłowa postanowiła wykorzystać chwilowy przestój w działalności obiektu i wynajęła hol byłego kina, by przemienić go w powierzchnię wystawową. Drużyna jest grupą zajmującą się odtwarzaniem kultury Słowian wczesnego średniowiecza, więc temat wystawy był oczywisty. Chodziło o to, by przybliżyć mieszkańcom Szczecina życie codzienne we wczesnym średniowieczu, a dokładniej w IX - XII wieku.  W tym celu do holu byłego kina zwieziono 25 ton drewna, ziemi i głazów, które miały posłużyć do stworzenia namiastki świata zamieszkanego przez Słowian i ich sąsiadów - Normanów, zwanych najczęściej wikingami. Myślą przewodnią wystawy było ukazanie wzajemnych wpływów i porównania kulturowe ludów zamieszkujących zarówno wybrzeża Morza Bałtyckiego, jak i innych ziem słowiańskich. Stąd na wystawie znalazły się również elementy bałtyjskie, czy kultury ludów koczowniczych z którymi Słowianie stykali się na południu i południowym-wschodzie swojego rozległego terytorium.

Dla ukazania ówczesnej codzienności, zwyczajów, sztuki, sposobów prowadzenia walki przygotowano takie stanowiska jak: wnętrze chaty słowiańskiej, obóz wojowników, zwyczaje pogrzebowe, broń, jubilerstwo, instrumenty muzyczne, posążki kultowe, miejsce kultowe z wielkim posągiem, wał obronny, palisada. Wszystko przy użyciu Ľmateriałów Ľna które składają się kopie znalezisk archeologicznych i stylizacji wykonanych dokładnie według zasad i logiki obowiązującej w interesującej nas epoce.

Odwiedzających wystawę witał Wojsław (Michał Kaczmarek), jeden z wojów Drużyny Grodu Trzygłowa, który odziany jak na Słowianina przystało oprowadzał po ekspozycji i na zmianę z niżej podpisanym opowiadał o życiu, jakie wiedli nasi przodkowie przed 1000 lat i wielkich wydarzeniach, które miały wówczas miejsce. Wędrówka zawsze rozpoczynała się tak jak u Słowian być powinno, czyli od domu, a przekrój jego (trzy ściany) został wzniesiony na wystawie w naturalnych rozmiarach w  konstrukcji zrębowej, jako najbardziej rozwiniętej i typowej m.in. dla Pomorza i Szczecina. Ściany takiego domostwa, które niewielkich bywało rozmiarów (w Szczecinie 4x4 lub 4x5 m.), uszczelniono słomą i gliną, a całość pomyślano jako dom myśliwego i jego rodziny. 

Stąd największe trofeum - skórę niedźwiedzia umieszczono naprzeciw wejścia, a wokół broń myśliwską: oszczepy, włócznia i łuk. Nasz wyimaginowany mieszkaniec nie był zawodowym drużynnikiem, a więc nie posiadał miecza, ale jako doświadczony i silny myśliwy wystawiany był przez swoje opole na wezwanie księcia podczas zagrożenia kraju. Wówczas stawał do boju z ową bronią myśliwską i toporem - skądinąd narzędziem gospodarstwa domowego - zasłaniając się drewnianą tarczą. Wieczorami, gdy słońce zaszło nasz bohater grywał sobie na gęślach (czy z fińska kantele), a żona jego przędła nić wełnianą, lub wyrabiała materię na krośnie pionowym. Wszystkie te sprzęty umieszczono oczywiście we wnętrzu.

Izba wnętrze chaty dla Słowian, konstrukcja zrębowa, nie była zbyt obszerna, a często była także warsztatem pracy

Instrument muzyczne (piszczałki drewniane i kościane, dudy słowiańskie znalezione w Roskide - kopia wykonana na potrzeby Starej Baśni) oraz posążki kultowe  z Wolina i Oseberga

Ozdoby srebrne i brązowe różnego pochodzenia świadczą o szerokich kontaktach kulturalnych i handlowych

Skoro o wojnie usłyszał gość wystawy to prowadzony był prosto do obozu wojowników, gdzie mógł obejrzeć wojskowe, składane namioty, konstrukcyjnie wzorowane na znaleziskach z pochówka łodziowego w Gokstad. Przed namiotami palenisko i typowy trójnóg do zawieszania nań na zmianę to nitowanego kotła żelaznego, to także nitowanego rusztu. Dokoła poukładana broń i wywieszone różne rodzaje opancerzenia - kolczugi, pancerze płytkowe (karaceny) i lamelki, nad nimi zatknięte różne rodzaje szłomów (hełmów) słowiańskich i wikińskich (żebrowe z nosalami bądź ,,okularowe", szłomy ruskie [Gniezdowo], ale i tzw. ,,szłomy wielkopolskie", w tym jeden tak samo jak oryginał z pozłoconym dzwonem i srebrzonym diademem). Dla porównania w obozie umieszczono szczyty (tarcze) różnych rodzajów, i te wikińskie koliste dzierżone na imaczach a więc zaopatrzone w żelazne umbo, i

te słowiańskie bez okuć, trzymane na przedramieniu na pasach, a także szczyty migdałowe, wyginane łukowato. Na tym stanowisku można było zadąć w róg sygnalizacyjny lub w ligawkę, gdzie indziej zwanej trąbitą oraz przymierzyć kolczugę, w której w ,,Starej Baśni" grał Wiktor Zborowski.   

"Światowid"

Miejsce kultowe z posągiem po środku

Fragment wału z wieżą obronną

Wnętrze chaty w typowej dla Słowian konstrukcji zrębowej

Obóz wojów założony pod palisadą - namioty, broń, uzbrojenie ochronne, kotły do gotowania

Wojna dla wielu kończyła się śmiercią przeto nasz przewodnik prowadził gości do miejsca ostatecznego spoczynku Ľwięc ku kurhanowi u którego stóp widać jeszcze pozostałości ofiary zwierzęcej i tryzny (inaczej stypy Ľwesołej uczty z jedzeniem i napitkiem), potem zaś do typowego dla wikingów pochówku wewnątrz kamiennej łodzi. Niewielu spośród normańskich żeglarzy mogło sobie pozwolić na pełny pochówek łodziowy, kiedy to  (jak w Oseberg, czy Gokstad) w ziemi składano zmarłego wraz z całą łodzią (dwudziestokilkumetrową), większość zakochana w żegludze musiała po śmierci zadowolić się kształtem łodzi ułożonym z głazów.

Zwyczaje pogrzebowe to element kultury religijnej, czas więc odwiedzić słowiańskie miejsce kultowe. Zorganizowane ono było najczęściej na planie koła, w najprostszych formach (jak na wystawie) poprzez ustawienie kamieni, spośród których największe sytuują się na stronach świata (oczywiście nie magnetycznych, ale wyznaczanych słońcem). Pośrodku umieszczono trzy metrowy drewniany posąg będący stylizacją kamiennego idola wyłowionego w 1848 z rzeki Zbrucz (dzisiejsza Ukraina), przedstawiający słowiński model wszechświata, pod którym umieszczono typowe ofiary z jadła i napojów. Nieco dalej obok przedstawienia kultu oficjalnego uwzględniono także przejawy kultu ,,osobistego" poprzez pokazanie kopii szeregu drewnianych posążków bogów znalezionych głównie w Wolinie (w tym sławnego Świętowita), ale także np. ,,wikińską" głowę męską z wozu kultowego z Oseberg.

Przygotowano także szereg gablot tematycznych, z których największa (i chyba najchętniej oglądana) mieściła przekrój najlepiej wykonanych kopii broni Słowian i wikingów - kilka typów mieczy, topory bojowe (w tym francisca - frankoński topór przeznaczony do rzucania, który znaleziono w Polsce w warstwie z IX wieku); ceremonialne, noże, buławy i  łuk typu wschodniego, a nawet procę drzewcowa. Przy okazji opowiadania od doskonałości owych toporów do miotania zwracano się ku ,,wałowi", na którego szczycie dla ukazania ,,jak to działa" topory takie wbite były w tarczę strażnika. Sam wał skonstruowano poprzez obudowanie drewnem niepotrzebnych schodów i zasypanie ich ziemią wraz z kamiennym oblicowaniem oraz naszpikowanie zaostrzonymi palami. Podobnie przy omawianiu łuku i jego skuteczności oglądający mogli przyjrzeć się zawieszonej nieopodal tarczy przeszytej strzałą z żelaznym grotem. Inna gablota pokazywała jak w czasach, gdy nie znano kieszeni wyglądały torebki mocowane u pasa, skórzane bukłaki i w jaki sposób zdobiono i okuwano pasy w Skandynawii, na Rusi i na Morawach. Poza tym wyłożono krzesiwa różnych typów inne oraz drobne narzędzia i przybory, jak np. srebrna łyżeczka do czyszczenia uszu, kościane igły do szycia, rogowe szydła etc. Gablota z ozdobami prezentowała wyroby typowo słowińskie jak czółka z kabłączkami skroniowymi, lunule, kopie oprawionych w srebro kryształów górskich słowiańskiej roboty jakie znaleziono na Gotlandii, a także amulety i wisiory jakie nosili wojownicy, różne warianty ,,Młota Thora", pierścienie, guzy, różnego rodzaju fibule i zawieszki.    Kolejne zestawienie rekwizytów to kolekcja instrumentów muzycznych, od dud słowiańskich znalezionych w Roskilde, których kopię na potrzeby ,,Starej Baśni" wykonał Michał Walczak, po dzwoneczki i zupełnie proste piszczałki z kości i drewna oraz różne surowce Ľpółprodukty. Ekspozycja była także pretekstem by opowiadać zainteresowanym o ówczesnym ustroju społecznym, zwyczajach codziennych, a także np. o tym, że w dzisiejszym języku polskim mamy wiele pozostałości odzwierciedlających ówczesną kulturę (tak materialną jak duchową), jak choćby w słowach ,,płacić", ,,łazienka" czy ,,prać". Dla zwiedzających dodatkową atrakcją był fakt, że duża część tego sprzętu ,,zagrała" w filmie J. Hoffmana "Stara Baśń", a ściany wystawy gdzieniegdzie ozdabiały duże fotosy ukazujące Drużynę Grodu Trzygłowa podczas pracy na planie.  Na koniec trzeba dodać, że wystawa Ľkrainie Słowian" stworzonego przez niżej podpisanego jako część programu Narodowego Centrum Kultury ,,Polskie Regiony w Europejskiej Przestrzeni Kulturowej". Celem tego programu jest wzmocnienie poczucia tożsamości kulturowej (zadanie szczególnie ważne w takim regionie jak Pomorze Zachodnie), dotarcie z ofertą kulturową do szerokiego grona odbiorców, a także wytworzenie w Polsce znanego na świecie tzw. ,,przemysłu kultury", a więc prywatnego sektora zajmującego się profesjonalnie szeroko rozumianą kulturą.  Wystawa adresowana była do szerokiego kręgu odbiorców, szczególnie jednak do szkół, była bowiem propozycją nowoczesnego, interaktywnego uzupełnienia lekcji historii i ścieżek edukacji regionalnej. Wystawa czynna była od 10.XI. - 20.XII.2003, a wciągu tego półtora miesiąca odwiedziło ją kilka tysięcy osób.

[powrót]