Tadeusz Marian Nowak

Moje spotkania z polskimi inżynierami wojskowymi XVII wieku (2/5) Fryderyk Getkant (około 1600 - 1666)

Kolejny mój znajomy, polski inżynier wojskowy Fryderyk Getkant, przybył do naszego kraju, podobnie jak Andrzej dell`Aqua, z zagranicy, jednak nie z Italii, lecz z Nadrenii, czyli z jednej z tych rozdrobnionych krain XVII wieku, przez które przepływała największa żeglowna rzeka zachodniej Europy. Poznanie losów Getkanta nie było łatwe. Napisał on bowiem - podobnie jak dell` Aqua Ľdzieło, w którym - obok swych wynalazków - poruszył zapewne wiele spraw dotyczących sweg - życia, jednak rękopis ten spłonął niestety w jego mieszkaniu podczas pożaru Lwowa w 1662 roku.

Sporo wiadomości autobiograficznych znalazłem na pergaminowych kartach szczęśliwie zachowanego w sztokholmskim Krigsarkivet, narysowanego przez niego, pierwszego polskiego atlasu ,,przeznaczonego wyłącznie do celów wojskowych. Nazwisko Getkanta przewija się - wraz z podaniem jego stanowiska i wysokości pobieranego uposażenia - w aktach polskiej artylerii koronnej, a dwa z jego wynalazków udało mi się odtworzyć na podstawie relacji współczesnych mu, wybitnych artylerzystów.

W opisie jednej ze swych map Getkant stwierdził, że już w 1625 roku, a więc jeszcze przed najazdem szwedzkim z l626 roku, będąc W służbie króla polskiego robił zdjęcia topograficzne umocnień Pilawy, należącego wówczas do Prus książęcych portu, strzegącego wejścia z Bałtyku na Zalew Wiślany. Dziś miejscowość ta nazywa się Bałtijsk i należy do Federacji Rosyjskiej.

W pełniejszym świetle ukazuje się nam Getkant dopiero jako autor wspomnianego już, powstałego w latach 1634 - 1639 wojskowego atlasu noszącego tytuł Topographia practica conscripta et recognita per Fridericum Getkant, mechanicum (Topografia praktyczna opisana i zrekognoskowana przez Fryderyka Getkanta, mechanika).

rys. 1

Powstanie tego atlasu, będącego dziś cennym zabytkiem kartografii i równocześnie wartościowym źródłem historycznym., wiąże się z istniejącą wówczas w Polsce sytuacją polityczno-wojskową. Panujący od 1632 roku król Władysław IV zawarł 27 maja 1634 roku pokój w Polanowie, kończacy ciągnącą się od dwóch lat wojnę z Rosją, mógł się więc teraz poważnie zająć sprawami związanymi ze Szwecją. W Polanowie zrezygnował z nabytych w 1610 roku praw do tronu carskiego, tym bardziej więc zależało mu teraz na uzyskaniu korony szwedzkiej.

Ciągnące się od 1600 roku wojny ze Szwecją miały dwie przyczyny Jedną z nich było stałe dążenie Szwecji do opanowania ważnych pod względem

gospodarczym, południowych i wschodnich wybrzeży Bałtyku, a drugą - tendencja królów polskich z rodziny Wazów, Zygmunta III i Władysława IV, do odzyskania, czy uzyskania, tronu szwedzkiego. W wyniku rozpoczętych w 1600 roku wojen, Szwedzi zajęli całe Inflanty aż po Dźwinę oraz portowe miasta : Kłajpedę, Piławę, Braniewo i Elbląg. W rękach polskich pozostały tylko porty w Gdańsku i Pucku, ponieważ Królewiec, Sztum, Głowę Gdańską i Malbork dzierżył niewierny lennik Polski z Prus Książęcych, elektor brandenburski Jerzy Wilhelm. Ten stan rzeczy stanowił wynik zawartego we wrześniu 1629 roku, za pośrednictwem Francji, sześcioletniego rozejmu polsko-szwedzkiego w Starym Targu.

W 1635 roku upływał termin tego rozejmu, trzeba więc było zacząć pertraktować o pokój, a równocześnie przygotowywać się do ewentualnej wojny. Pokój odpowiadałby Rzeczypospolitej, wojna - Władysławowi IV, który w razie zwycięstwa miałby szanse na uzyskanie upragnionej korony szwedzkiej. W najbliższym otoczeniu króla powstał plan wojenny, przewidujący : po pierwsze szybkie opanowanie elektorskiego Królewca i szwedzkich punktów oporu w Piławie i Elblągu, po drugie - umocnienie własnych punktów: Nowego, Gniewa, Tczewa i przejścia pomiędzy Głową Gdańską i Gdańskiem, czyli całej linii dolnej Wisły, przy czym to drugie zadanie mieli wykonać trzej inżynierowie wojskowi : Jan Pleitner, Eliasz Arciszewski i Fryderyk Getkant. Trzecim zadaniem było utworzenie własnej floty morskiej w oparciu o Gdańsk, a gdy to potężne miasto wyraziło zdecydowany sprzeciw, postanowiono przeznaczyć dla niej niewielki, oddzielony od pełnego morza długimi mieliznami port w Pucku. Równocześnie więc postanowiono zbudować na Mierzei Helskiej dwa punkty oporu: Władysław i Kazimierz. Pracę tę powierzono inżynierowi Janowi Pleitnerowi, który wykorzystując jako siłę roboczą miejscowych chłopów (il.l), rozpoczął tę pracę w kwietniu 1635 roku, a ukończył - w rekordowym tempie - przed 16 września tegoż roku.

W rezultacie nie doszło wówczas do wojny ze Szwecją, a toczące się od 24 maja 1635 roku w Sztumskiej Wsi rokowania - zakłócane tylko sporadycznie drobnymi utarczkami zbrojnymi - doprowadziły do zawarcia 12 września 1635 roku 26-letniego rozejmu, zapewniającego Polsce zwrot ziem twierdz i portów okupowanych dotąd przez Szwedów w Prusach, pozostawiającego jednak w ich rękach Inflanty. Dawało to Władysławowi IV możliwość wysuwania roszczeń w stosunku do Inflant, z których chciał uczynić dla siebie dziedziczne księstwo.

rys. 2

rys. 3

rys. 4

Natomiast prace pomiarowe i fortyfikacyjne zlecone trzem polskim inżynierom wojskowym, były wykonywane począwszy od 1634 roku. Sporządzane w toku tych prac rysunki kartograficzne gromadził inżynier Getkant, który przerysował je w 1638 roku w jednolitym formacie 62,5 cm (podstawa) i 44,5 cm (wysokość),tworząc atlas zatytułowany - jak już wspomniałem - Topographia practica i złożony z ozdobnej karty tytułowej z konnym portretem Władysława IV (il.2) i, pierwotnie, z jedenastu rnap, dotyczących pomorsko - pruskiego teatru wojennego i Lwowa. W następnym,1639 roku Getkant dodał jeszcze powstałe wówczas trzy mapy, a mianowicie plan Malborka, plan Kudaku i mapę Ukrainy. W rezultacie więc atlas liczy 14 map i planów, przy czym 11 z nich dotyczy terenów północnych, a trzy - południowo-wschodnich.

Tak ukształtowany Atlas Getkanta, przechowywany w Warszawie, stał się w 1655 roku, podczas najazdu na Polskę króla Karola X Gustawa, łupem wojsk szwedzkich i znalazł się w końcu w sztokholmskim Archiwum Wojskowym jako jedno z Rękopiśmiennych Dzieł Kartograficznych. Z polskich historyków, prowadzących poszukiwania źródeł na terenie Szwecji, odkrył Atlas Getkanta w 1922 roku Aleksander Czołowski. Nieco dokładniejszy jego opis dał w 1934 roku Karol Duczek. Większe zainteresowanie historyków polskich (Artur Reyman w 1937 r., Jan Wereszczyński w 1967 r.) wzbudziły te mapy Atlasu, które były związane z morzem (Zatoka Pucka, plan Pucka i plan Pilawy), a z ,,lądowych" tylko mapa Ukrainy, która - według przypuszczeń Buczka (1934) - stanowi przerys dzieła francuskiego inżyniera wojskowego i kartografa w służbie polskiej, Wi1helma Beauplana. Ja mogłem się dokładnie zapoznać z Atlasem Getkanta i opublikować jego treść (1969 i 1970 r.) dzięki temu, że otrzymałem od zaprzyjaźnionego ze mną historyka szwedzkiego, doktora Arne Stade, doskonałe negatywy i przezrocza wszystkich kart tego dzieła, podobnie zresztą jak i niektórych innych źródeł, między innymi rysunków dział polskich zdobytych przez Szwedów w XVII i na początku XVIII wieku (por.mój artykuł pt.Odzyskane armaty - Pro Memoria nr l-3 z lat 2002-2003).

Polscy inżynierowie przeprowadzili pomiary (il.3) i narysowali w roku 1634 mapy pięciu obiektów. Ponieważ wspomniany już plan wojny przewidywał na początku opanowanie Pilawy i Królewca, Getkant, który już wcześniej, w 1625 roku, dokonał zdjęcia okolic Pilawy, teraz, gdy teren ten był już od 1626 roku w rękach Szwedów, zakradł się tam w przebraniu rybaka i przeprowadził konieczne pomiary, których wyniki naniósł na sporządzony poprzednio plan, wzbogacony teraz o zbudowane przez Szwedów po 1626 roku bastionowe fortyfikacje (il.4).Wkrótce potem narysował - zapewne również w oparciu o wcześniej wykonane pomiary - szczegółowy plan Królewca (il.5).

rys. 5

rys. 6

rys. 7

W obrębie tego samego,1634 roku Getkant wykonał trzy dalsze mapy. Ze względu na potrzeby organizowanej - zgodnie z planem wojny floty morskiej, jako pierwszy został opracowany noszący datę 20 września plan Pucka i jego okolicy (il.6), po czym - postępując według tego samego planu - Getkant rozpoczął prace związane z umocnieniem linii dolnej Wisły (ryc.7), wykonując w obrębie roku 1635 - 16 października plan Tczewa (il.8), a następnie plan Nowego (il.9).Interesujący jest przede wszystkim plan Tczewa, na którym Getkant naniósł - oprócz zbudowanych przez niego umocnień - obustronne kierunki ognia artylerii podczas walki, do jakiej doszło tu w dniu 7 sierpnia 1635 roku, a więc podczas trwania rokowań w Sztumskiej Wsi. Pisze o tym naoczny świadek wydarzeń, francuski dyplomata Karol Ogier (1595-1654) stwierdzając, że ,,poprzedniej nocy i przez cały ranek z Tczewa, który jest w rękach Polaków, ostrzeliwano z dział fortalicję szwedzką na drugim brzegu Wisły".

rys. 9

rys. 8

rys. 11

rys. 12

rys. 10

rys. 13

W 1635 roku, w którym toczyły się rokowania w Sztumskiej Wsi, powstało pięć map. Pierwsza, opatrzona datą 10 lutego, narysowana została mapka Grudziądza (il.10), na której - oprócz średniowiecznych umocnień miasta w lewym rogu widnieje zarys warownego obozu szwedzkiego. Pełen życia jest rysunek Wyspy Wróblej (il.11),noszący datę 2 sierpnia i zawierający zarysy licznych szańców i baterii, zarówno polskich, jak szwedzkich. Prowadzą one gęsty ogień artyleryjski przez ramiona Wisły, otaczające nie istniejącą już dziś wyspę. Następna jest mapa okolic Gniewa (il.l2),na której, oprócz murów miasta i zamku, widnieje rysunek obozu artylerii polskiej, znajdującej się tu w sierpniu 1635 roku. Kolejny rysunek zawiera plan Lwowa, rekognoskowany przez Getkanta we wrześniu 1635 roku. Zwracają tu uwagę otaczające średniowieczne miasto w promieniu około 800 metrów rozlegle ziemne fortyfikacje o narysie bastionowym, osłaniające przedmieścia i liczne wzgórza. Poza ich linią znajdują się dwa wzniesienia, mające osobne, cztero - i pięcioboczne umocnienia bastionowe.

Datę 30 października nosi mapa Cypla Mątowskiego (il.l4), leżącego w ważnym punkcie rozwidlenia Wisły i płynącego przez Malbork do Zalewu Wiślanego Nogatu. W miejscu tym widnieje na mapie zbudowany przez Szwedów fort, ostrzeliwany przez polskie baterie, umieszczone na przeciwnym brzegu Wisły. Ponieważ rysunek jest datowany już po zawarciu rozejmu, zostały na nim przedstawione wydarzenia wcześniejsze, mające znaczenie historyczne.

rys. 14

rys. 15

rys. 16

Wreszcie dwie ostatnie karty Atlasu Getkanta: plan Kudaku (i1.17), położonej przy porohach dnieprowych kresowej twierdzy, mające trzymać w ryzach Kozaków i mapa całej Ukrainy ( il . 18 )powstała niewątpliwie pod wpływem prac  Wilhelma Beauplana, związane są w oczywisty sposób z potrzebami wojsk polskich, zmuszonych do nieustannej czujności w sprawach związanych z zagrożeniem ziem Rzeczypospolitej przez powstania kozackie i najazdy tatarskie. Warto przy tym zauważyć, że plan Kudaku ma charakter historyczny, zawiera bowiem rysunek pierwszego, zbudowanego w 1635 roku szańca, zdobytego wkrótce potem przez Kozaków Sulimy oraz drugiego, znacz - nie większego, bastionowego umocnienia, wzniesionego w l637 raku pod osłoną oddziałów polskich dowodzonych przez Stanisława Koniecpolskiego. Obóz ich jest również na rysunku widoczny.

rys. 17

rys. 20

rys. 18

rys. 20

Dzięki temu, że mapy atlasu Topographia practica mają roczne, a czasem nawet i dzienne daty, udało się prześledzić losy inżyniera Getkanta w 1625 roku oraz w latach 1638 - 1639. Dalsza jego działalność uchwytna jest w źródłach dopiero w drugiej połowie lat czterdziestych XVII wieku. Piastuje on wówczas, konkretnie w 1647 roku, w artylerii koronnej wysokie - trzecie po dowódcy (generale Krzysztofie Arciszewskim) i jego zastępcy (i równocześnie bratanku, Mikołaju Arciszewskim) - stanowisko cejgmajstra, czyli kontrolera artylerii z poborami ,,na miesiąc złotych 150". Jego służbowe mieszkanie znajdowało się wówczas - podobnie jak mieszkania obu Arciszewskich - na pierwszym piętrze świeżo w 1643 roku wzniesionego w Warszawie arsenału artylerii koronnej, istniejącego do dziś przy ulicy Długiej, po kilku przebudowach, ale z zachowaniem pierwotnego rozplanowania. Wiadomo również, że do mieszkania Getkanta prowadziły Ľdębowe z antabą, zamkiem i klamką", a izba miała aż trzy okna i piec koloru zielonego, że znajdował się w niej ,,stół jeden mały i dwa stołki o czterech nogach" oraz ,,warsztacik z sosnowego drzewa, do piłowania i rzezania w nim potrzebnych cejgmajstrowi rzeczy".

,,Pan Frydrych Getkant,cejgmajster i ingenier" występuje też w latach 1646 - 1647 wielokrotnie w szczegółowych rachunkach artylerii koronnej. W latach 1648 - 1651 brał udział - wraz z artylerią i towarzyszącymi jej oddziałami inżynieryjnymi - w walkach z powstaniem Chmielnickiego, między innymi w stoczonej w dniach 28 - 30 czerwca 1651 roku bitwie pod Beresteczkiem.

W chwili najazdu szwedzkiego w 1655 roku został wysłany z Warszawy, przed jej wrześniową kapitulacją, z dwunastoma polowymi armatami do Krakowa, wziął więc udział w dowodzonej przez Stefana Czarnieckiego obronie tego miasta.Po honorowej kapitulacji załogi w dniu 17 października, opuścił wraz ze swymi armatami Kraków i wkrótce - wiedząc, że król Jan Kazimierz opuścił Polskę i znajduje się za granicą - postąpił tak, jak wielu dowódców polskich, między innymi ówczesny starosta jaworowski, późniejszy król polski Jan Sobieski, przechodząc na stronę króla szwedzkiego. W jego służbie Getkant wziął udział w trwającym od 18 listopada do 26 grudnia 1655 roku oblężeniu Jasnej Góry, choć jego polowe armaty nie mogły odegrać znaczącej roli podczas ostrzeliwania jej bastionowych fortyfikacji.

U styczniu 1656 roku Jan Kazimierz powrócił do Polski. Wkótce też, już w lutym tego roku, zgłosili swój powrót pod jego władzę pułkownicy Aleksander Koniecpolski, Jan Sobieski, Dymitr Wiśniowiecki, Kazimierz Piaseczyński, a wraz z nimi również Fryderyk Getkant, który później wziął udział w trwającym od 2 lipca do 23 grudnia 1658 roku oblężeniu, przez wojska polskie i wspomagające je posiłki cesarskie, znajdującego się jeszcze w rękach szwedzkich Torunia. Getkant skorzystał tu z możliwości wypróbowania w praktyce swego wynalazku ,,moździerzy ziemnych". Po zakończeniu ,,potopu" szwedzkiego pokojem, zawartym 3 maja 1660 roku w Oliwie, Getkant, określany teraz jako pułkownik artylerii, otrzymał w 1663 roku za swe zasługi dochody z przewozu przez Wisłę w Warszawie i sześć łanów (około 100 hektarów) ziemi w królewskiej ekonomii malborskiej. Przebywał jednak w tym czasie najchętniej we Lwowie. Tam też zmarł w 1666 roku.

Niezależnie od swych służbowych prac kartograficznych, fortyfikacyjnych i organizacyjnych, związanych z zatrudnieniem w dowództwie artylerii koronnej, Getkant szukał rozwiązania różnych kwestii technicznych dotyczących artylerii. W jego rękopiśmiennej pracy, która spłonęła we Lwowie, niewątpliwie opisał swe wynalazki. Okazuje się, że mimo utraty tego dzieła, można jednak odtworzyć trzy zagadnienia techniczne, którymi się zajmował. Wiadomość o pierwszym z nich znajduje się w aktach artylerii Koronnej z lat czterdziestych XVII wieku. Mówi ona, że w tym czasie Getkant prowadził w arsenale warszawskim - wraz z królem Władysławem IV - doświadczenia z nowego typu łożem do moździerza. Chodziło o pojawiające się w chwili strzału zjawisko odrzutu. Od drugiej polowy XIX wieku odrzut jest kompensowany przez oporopowrotnik. Wcześniej strzelające płaskim torem armaty umieszczane były na lożach zaopatrzonych w koła, dzięki czemu po strzale toczyły się w tył, po czym trzeba je było ponownie zataczać na stanowisko ogniowe. Natomiast strzelające górną grupą kątów moździerze, zarówno ,,siedzące", jak ,,wiszące", były w chwili strzału wręcz wgniatane w swe łoża, które nieraz - nie wytrzymując nacisku - łamały się. Poszukiwaniem technicznego rozwiązania tego problemu zainteresowany był zarówno król, jak i jego inżynier. Nie wiemy jednak do jakich doszli rezultatów.

Lepiej przedstawia się sprawa z dwoma konkretnymi, dokonanymi przez Getkanta wynalazkami, doczekały się one bowiem dokładnych, zaopatrzonych w rysunki opisów, sporządzonych przez współczesnych mu autorów dzieł dotyczących wiedzy artyleryjskiej, a jeden z nich został nawet wypróbowany w praktyce. Kolega Getkanta, znajdujący się w 1647 roku na tej samej co on liście płac w dowództwie artylerii koronnej, Kazimierz Siemie - nowicz, w swej słynnej, łacińskiej, przetłumaczonej następnie na trzy inne, europejskie języki pracy Artis magnae artilleriae pars prima (Amsterdam 1650) napisał, że inżynier wojskowy króla Władysława IV, Fryderyk Getkant, ,,którego słusznie z powodu niezwykłej znajomości nauk matematycznych i coraz to nowych wynalazków, zaraz stosowanych w praktyce, mogę nazwać drugim Archimedesem mojej ojczyzny ... wynalazł najbezpieczniejszy i najdoskonalszy sposób strzelania granatami z większych dział", konstruując armatę, w której ( i1.19) ,,,od jednego otworu zapałowego idą dwa odrębne kanały, jeden skośny, przenoszący ogień do prochu, znajdującego się w komorze działa, a drugi do granatu, znajdującego się w lufie". Siemienowicz dodaje, że jego opis oparty jest na szczegółowych notatkach, które zrobił ,,oglądając to działo, zbudowane przez tego właśnie słynnego i doświadczonego mistrza wiedzy wojskowej i wielu innych gałęzi nauki". Jest to wyraz uznania Siemienowicza dla wynalazku, usiłującego rozwiązać trudny wówczas problem odpalania pocisku o opóźnionym zapłonie własnego ładunku.

Trzecie nurtujące Getkanta zagadnienie stanowi sprawa tak zwanego moździerza ziemnego. Niewiele młodszy od naszego bohatera dowódca artylerii potężnego miasta Gdańska, Ernest Braun w swej, wydanej w 1687 roku pracy Novissimum fundamentum et praxis artilleriae (Najnowsza podstawa i praktyka artylerii) napisał, że ,,wynalazku moździerza ziemnego miał dokonać zmarły pułkownik artylerii, pan Getkant, który zastosował go pod Toruniem" w czasie oblężenia szwedzkiej załogi tego miasta przez wojska polskie i cesarskie w 1658 roku, po czym następuje bardzo szczegółowy opis tego wynalazku, zaopatrzony w rysunek (il.20 ) i stwierdzenie, że ,,taki ładunek, złożony z 25 granatów, został zastosowany przez zmarłego pułkownika Getkanta pod Toruniem. Ważył on jak następuje : duży granat - 500 funtów, następnych 8 ważyło 1920 funtów, ostatnich 16 ważyło 1280 funtów. Razem 3700 funtów".

Na tym kończę moje opowiadanie o moim dobrym znajomym, Fryderyku Getkancie, który - przybywszy do nas z niezbyt odległej Nadrenii W wieku dwudziestu kilku lat - przepracował w Polsce przeszło lat czterdzieści, biorąc udział w ważnych dla naszego kraju wydarzeniach i przyczyniając się swoją wiedzą i fachową pracą do kształtowania jego losów. Obcując z nim przez wiele lat i publikując jego prace kartograficzne oraz zachowane strzępki innych jego dzieł, poznałem przy tym bliżej jego protektora, króla Władysława IV, a przede wszystkim jego kolegów, ówczesnych polskich inżynierów wojskowych : Kazimierza Siemienowicza, Jana Pleitnera, Ernesta Brauna oraz parę wybitnych, ale niezbyt sympatycznych braci: Eliasza i Krzysztofa Arciszewskich. Na moją wdzięczność zasłużył przez swą przychylność i pomoc mój szwedzki przyjaciel, doktor Arne Stado.

[powrót]